Pokazywanie postów oznaczonych etykietą audiobook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą audiobook. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 października 2021

A ja żem jej powiedziała

Kompletnie nie mam czasu na czytanie książek. Próbuje sobie jakoś zorganizować czas, kilka minut dziennie i jednak coś tam jednak przeczytać czasem się udaje a bardzo często odkładam książkę i zapominam ponownie po nią sięgnąć. Dobra wstyd mi. Inaczej jest z audiobookami. Non stop gdzieś się przemieszczam, słuchawki i telefon mam niemal zawsze przy sobie. Właśnie tak wysłuchałem ostatnio audiobooka Katarzyny Nosowskiej A ja żem jej powiedziała.


W zasadzie wysłuchałem wszystkiego jednego dnia, godzinkę rano do pracy i godzinkę wieczorem podczas powrotu do domu. Lekki niezobowiązujący monolog autorki na tematy dotyczące nas wszystkich. Social media, problemy z nadwagą, przyjaciółmi czy partnerami to wiodące tematy. Nimby wszystko o niczym, ale jednak coś w tym wszystkim jest. Spojrzenie na świat kobiety dojrzałej mającej duży dystans do świata i siebie samej, która w tym o czym mówi jest szczera aż do bólu. Często bawi ale przede wszystkim wzbudza szacunek. 

Ludzie podczas kłótni tak naprawdę się nie słuchają. Przeciwnik mówi, a my w tym czasie w laboratorium umysłu konstruujemy argumentowy pocisk dum-dum. I odwrotnie. Nikt nie wygra.

Myślę że jeszcze nie raz sięgnę po ten audiobook, by ponownie wsłuchać się w głos wokalistki grupy HEY. Polecam.

niedziela, 29 marca 2020

Echo z otchłani

Siedzę sobie na kanapie, za oknem piękna słoneczna pogoda. Niedziela. Czas jakby stanął w miejscu czytam te same newsy tylko liczby się zmieniają. Poniedziałek 55 zmarłych, środa 157, piątek 575, niedziela rano 1019. Spoglądam w okno ojciec z synem wyszli na spacer ze swoim pupilem. Normalność. Wróćmy do książek. Kilka dni temu wysłuchałem do końca audiobook Remigiusza Mroza Echo z Otchłani.



Kontynuacja Chóru zapomnianych głosów trzyma poziom. Podobnie jak tom pierwszy czerpie pełnymi garściami z popkultury. Początek jak z Mad Maxa Georgae Millera. Ziemia po globalnym kataklizmie stała się jałowym pustkowiem, a na jej powierzchni przetrwali tylko nieliczni. Charyzmatyczna cesarzowa pod skrzydłami Syndykatu Afrykańskiego kontroluje zamieszkałe ludzkie kolonie umiejscowione głęboko pod ziemią. Pustynne tereny kontrolują brutalne gangi przemieszczające się na dwukołowcach zwane padlinożercami. W takich to okolicznościach powracają na ziemię ocalałe statki Ara Maxima.
Krok po kroku poznajemy wydarzenia jakie wpłynęły na obecny stan planety. Pojawiają się kolejni gracze. Więcej ocalałych. Historia lawiruje między przeszłością, teraźniejszością a przyszłością.  Załoganci ISS Kennedy poddani zostaną ekstremalnym próbom. Mistycyzm miesza się z nauką, a wróg choć wygrał proelium, czeka gdzieś pośród gwiazd, świadomy istnienia gatunku ludzkiego.
Dalsze losy Håkona Lindberga, Dija Udina Alhassana i Ellyse choć trzymają w napięciu nieco rozczarowują. Szczególnie sam finał. Rękopis Mroza przeleżał w szufladzie pięć lat, mam wrażenie że niektóre fragmenty były redagowane w ostatniej chwili. Autor ma rękę do kreowania ciekawych intrygujących historii. Echo z otchłani wciąż trzyma nas w napięciu, ma swoje niedociągnięcia, ale nie nuży i zachęca czytelnika do okrywania opisywanego świata. Książkę polecam szczególnie teraz gdy siedzimy w czterech ścianach. Pobudza wyobraźnie i zachęca do przemyśleń na tema naszej przyszłości.

niedziela, 11 marca 2018

Rzeczy których nie wyrzuciłem

Druga niedziela marca to dla Brytyjczyków okazja do świętowania Mother's Day. Kubki, kartki i inne gadżety mają przypominać jaka to ważna osoba w naszym życiu. Różnie to bywa, ale chwała im za taki gest. Ja natomiast wysłuchałem audiobooka który idealnie wpisuje się w ten dzień. Chwyta za serducho, uzmysławia nam o tym co jest ważne i prędzej czy później dotknie każdego z nas. Rzeczy których nie wyrzuciłem to książka o ulotności chwil i ich znaczeniu w naszym życiu.



Marcin Wicha snuje opowieść o przedmiotach, książkach i innych szpargałach pozostawionych przez jego zmarłą matkę. Różnie bywa między synem i matką, raz są bliżej raz dalej, światy w jakich żyją raz się ze sobą przeplatają innym razem rozchodzą się w dwie przeciwległe ścieżki. Dwa zupełnie inne światy jak się okazuje zakorzenione we wspólnych wartościach i doświadczeniach.
Przedmioty, które początkowo mają na celu powrót do nostalgicznych chwil z przeszłości, żyją własnym życiem. Bardzo często to one warunkują miejsce w jakim jesteśmy. Książki kucharskie namiętnie kolekcjonowane przez matkę, są niczym innym jak zakodowanym głęboko w pamięci  strachem przed wojną i głodem. Wieczne pióra, które wiecznymi nie są. Nasze rzeczy mówią, opowiadają o nas przywołują wspomnienia, anegdoty na długo po tym kiedy przestajemy ich używać. 
Marcin Wicha zabiera nas w podróż pożegnalną swojej matki, wprowadzając w świat przeszłości, konwenansów, tabu, książek w zabrudzonych, płóciennych oprawach, drobnych rysunków na marginesach gazet i zagubionych armii długopisów BIC. Jest to przede wszystkim opowieść o książkach, wokół których autor dorastał, są one pretekstem do odbycia sentymentalnej podróży do przeszłości, stanowi platformę pomiędzy życiem a śmiercią
Ta bardzo intymna opowieść jest także próbą odpowiedzi na pytanie „kim jestem i skąd się wziąłem?”, pytanie na które prędzej czy później będziemy potrzebować odpowiedzi.

Ps Poniżej na marginesie, choć nie koniecznie małymi literami, chciałbym Wszystkim Matką Podziękować za to że Są Naj.........

wtorek, 6 lutego 2018

Chór zapomnianych głosów

Remigiusz Mróz to w Polsce człowiek instytucja, nie mam pojęcia ile książek wydawanych jest rocznie pod jego imieniem (używa również pseudonimu Ove Løgmansbø), ale uzbierało się już niemal trzydzieści pozycji. Biorąc pod uwagę wiek (około 30 lat) liczby wskazują na to, że pisanie to dla autora masowa produkcja. Pewnie też dla tego z pewnym oporem sięgnąłem po jego prozę.



Muszę przyznać, że jestem miło zaskoczony. Na przekór wszystkim nie wybrałem kryminału, z którym jest utożsamiany, a sięgnąłem po repertuar z zupełnie z innej bajki, Science Fiction. Początkowo pełen sceptycyzmu, z kolejnymi odsłonami odkrywałem piękno i zagadkowość świata zilustrowanego przez autora.
Ludzkość coraz doskonalsza technologicznie decyduje się na kolonizacje obcych planet. Wysyłają w tym celu flotę okrętów, a jednym z nich jest Accipiter wokół którego będzie toczyć się historia. Jak u Ridleya Scotta, załoga statku zostaje obudzona z kriogenicznego snu. Ciemne klaustrofobiczne korytarze trup, odór i krew. Strach i panika. Coś zaatakowało statek i zmasakrowało przebywających tam ludzi.
Dwóch załogantów Accipiter'a: astrochemik Håkon Lindberg i nawigator Dija Udin Alhassan z bliżej nieokreślonych powodów przeżywa atak i kontaktuje się z Ziemią. Na pomoc rozbitkom wysłany zostaje okręt ISS Kennedy. Mija kolejne 50 lat nim dotrze do nich pomoc, świat się zmienia a wszyscy zadają jedno pytanie:
Kto jest odpowiedzialny za wymordowanie załogi "Accipitera"? Czy ocalali mają z tym coś wspólnego? A może winna jest obca cywilizacja? Być może nieznany wirus?
Nim odnajdziemy odpowiedź na nurtujące nas dylematy, autor niejednokrotnie zaskoczy nas zawirowaniami fabularnymi, świat będzie się zmieniał na naszych oczach, a przede wszystkim zostanie postawione fundamentalne pytanie. Skąd pochodzimy, dokąd zmierzamy i jaki jest cel naszego istnienia. Czy padną odpowiedzi? Hm... i tak i nie. Po szczegóły zapraszam do lektury, warto...

piątek, 24 listopada 2017

Królowa

Królowa  Elżbiety Cherezińskiej to kontynuacja Hardej powieści o pierwszych władcach Polski, nieustraszonych wikingach, a przede wszystkim o perypetiach pięknej złotowłosej córce Mieszka I, Świętosławie, w Skandynawii zwanej Sygrydą Storradą.


Druga odsłona zaczyna się tuż przed bitwą trzech króli, gdy po przeciwnych stronach barykady stoi władca Danii Swen Widłobrody (mąż Świetosławy), Olaf Tryggvason władca Norwegii (ukochany naszej bohaterki) i jej syn z pierwszego małżeństwa Olof Skötkonung król Szwecji.
Świętosława postanawia pójść za głosem serca i w bitwie poprzeć ukochanego. Nie wszystko jednak układa się po myśli Hardej i ląduje na wygnaniu w kraju swego brata. Dzięki temu poznajemy wydarzenia jakie mają miejsce na ziemiach Polan, walki brata Bolesława z cesarzem Henrykiem, podporządkowywanie kolejnych ziem, zwycięskie bitwy i potyczki jednego z największych władców piastowskich.
Gdy jej mąż Swen umiera, powraca do Danii, a następnie pomaga młodszemu z synów Knutowi zdobyć tron w Anglii, dzięki czemu we władaniu jej synów pozostają cztery królestwa: Szwecja, Dania, Norwegia i Anglia.
Historia Sygrydy Storrådy znana z sag skandynawskich, dzięki piórze Elżbiety Cherezińskiej nabiera nowej jakości. Powieść historyczna rządzi się swoimi prawami, białe plamy wypełniane są barwnymi opowieściami, ludowe legendy nabierają nowych kolorów. Cherezińska gdzie trzeba mocno trzyma się faktów, ale bardzo często daje upust swojej wyobraźni. Głównych bohaterów gloryfikuje ponad stan, nie zapomina o ich słabościach, tyle że w ogólnym rozrachunku mają się nijak do oceny postaci. Dużym plusem jest zgrabne poruszanie się miedzy wątkami. W losy Świętosławy wplecione są wydarzenia ówczesnej Europy: Polski, Czech, Moraw, Węgier, Rusi, Niemiec, Danii, Szwecji, Norwegii, Islandii, Anglii i Irlandii. Lektura zachęca do pogłębiania wiedzy związanej z tematem, sama autorka w jednym z ostatnich rozdziałów dzieli się z nami literaturą która była dla niej inspiracją.
Gdybym miał na siłę znaleźć słaby  punkt powieści, to zakończenie jak dla mnie zbyt sentymentalne i wydumane. Jest to kwestia gustu i to co mi przeszkadzało, bardzo możliwe, że innym się spodoba. 

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Ubik

Ubik to nie jest pierwsze moje spotkanie z prozą Philip'a K. Dick'a, ale jest to pozycja w arsenale autora najbardziej znana. Philip K. Dick słynął z aplikowania sobie eksperymentalnych coraz dziwniejszych koktajli ze środków psychoaktywnych, odbierał rzekomo przekazy od istot z innych światów i wierzył, że Stanisław Lem to nie osoba, a spisek komunistów. Zasłynął przede wszystkim tym że swych utworach podawał w wątpliwość otaczający nas świat i rzeczywistość, w której funkcjonujemy.


Ubik to własnie taki utwór. Świat wielkich korporacji, ludzi o zdolnościach telepatycznych i pozarządowych organizacji które pomagają zachować równowagę. Korporacja Glena Runcitera zajmuje się wykrywaniem inercjałów i blokowaniem ich paranormalnych mocy. Runciter prowadzi firmę wraz ze zmarłą żoną Ellą, utrzymywaną w stanie półżycia, pozwalającym na ograniczoną komunikację ze światem. Co w kolejnych odsłonach historii będzie miało wielkie znaczenie. Pewnego dnia dostają zlecenie od magnata finansowego Stanton'a Mick'a. Runciter przydziela do tego zadania wszystkich dostępnych pracowników, włącznie z nowo zatrudnioną Pat Conley, tajemniczą młodą kobietą posiadającą niezwykłą zdolność do zmieniania przeszłości. Podczas wykonywania zadania dochodzi do tragedii, ginie Runciter. Kolejni członkowie grupy dematerializują się. Nikt nie wie o co chodzi, a w wyjaśnieniu całej historii ma pomóc tajemniczy Ubik.
Czym jest, jak działa, ciężko o tym pisać nie zdradzając fabuły. W świecie Ubika prywatność właściwie nie istnieje, pozwalają sobie na to najbogatsi, zatrudniający ludzi o specjalnych umiejętnościach. Korporacja Glena Runcitera to właśnie tacy „ochroniarze”, którzy otrzymują zlecenie by obronić jedną z organizacji przed drugą grupą, która zajmuje się wykorzystywaniem swoich umiejętności do włamywania się do cudzych umysłów.
W trakcie i po lekturze zostanie wam poczucie niepewności. Co jest prawdziwe, a co jest tylko złudzeniem? Kim lub czym jest Bóg? W którym momencie kończy się życie, a w którym zaczyna śmierć? I czy na pewno nie ma nic pomiędzy? Intrygujące pytania. Czy odpowiedz da książka? Zapraszam do lektury a nie pożałujecie. 

sobota, 13 maja 2017

Temat na pierwszą stronę

Temat na pierwszą stronę to powieść nietypowa w twórczości Umberto Eco. Po pierwsze jej objętość, kilkadziesiąt stron, po drugie, akcja która niemal całkowicie dzieje się w jednym miejscu (biurze redakcji) a przede wszystkim po trzecie, współczesna tematyka dotycząca mediów i ich wpływ na kształtowanie opinii publicznej.



Fabuła cofa nas do Mediolanu roku 1992. Włochy pogrążone są w kryzysie, wszędobylska korupcja, kumoterstwo, mafia coraz bardziej rozpychająca się łokciami, słabi politycy, kościół wszędzie wciskający swoje trzy grosze itp itd.
Niejaki Simei kontaktuje się z dobijającym do pięćdziesiątki, pogodzonym z życiem bez większych życiowych aspiracji, nie mającymi w CV bardziej znaczących zawodowych dokonań, panem Colonna. Ma niespodziewaną propozycje, chce by ten pomagał mu w uruchomieniu nowego dziennika, przez około rok będą powstawały próbne numery, wspólnie zbiorą ekipę redakcyjną i stworzą profil tematów jakimi będą się zajmowali.
Dość szybko okazuje się jakie tematy Simeiniego interesują, dziennik ma poruszać kontrowersyjne tematy a fakty mają drugorzędne znaczenie. Na kolejnych stronach poznajemy w jaki sposób media manipulują czytelnikami jak traktują grupę docelową co się może sprzedać a co nie, a najważniejsze czyje interesy zazwyczaj reprezentują.
Książka nie jest odkrywcza, ale w dosadny sposób opisuje otaczający nas świat. Uświadamia nam również, iż w tym bałaganie informacyjnym, bełkocie medialnym nieświadomi odbiorcy, gdzieś między wierszami natrafiają na prawdę, ale bardzo często nawet nie są tego nie wiedzą. Zresztą zainteresowani zrobią wszystko by opinia publiczna nigdy nie zrozumiała co jej zostało przekazane. Smutny to świat, gdy wiedza leży na wyciągnięcie ręki, gdy każdą informację można odnaleźć w najbliżej bibliotece czy uruchamiając komputer, mieć ją przed nosem a jednak przeoczyć, pominąć, nie zauważyć to co tak naprawdę jest ważne.
Piękna książka, pełna intelektualnych dyskusji o roli mediów w społeczeństwie, a co najgorsze dla czytelnika to ostania pozycja w bogatej twórczości wybitnego Umberto Eco.


wtorek, 14 marca 2017

Harda

Lubię powieści historyczne. Nie często gotowe historie to samopiszące się samograje. Ubranie w pasjonującą opowieść gotowej wiedzy z konkretnego wycinku historii to kawał ciężkiej twórczej pracy. Trzeba uważać by nie ponieść się wyobraźni i w miarę twardo stąpać po przedstawionym świecie. Muszę przyznać że właśnie taka książka wpadła mi ostatnio w ręce.




Harda Elżbiety Cherezińskiej to świetnie przedstawiona saga rodu pierwszych Piastów. Opis chrztu Mieszka I nad rzeką Wartą jest wielce sugestywny ukazujący wielkość naszego pierwszego historycznego władcy. Dalekowzroczność i panowanie kolejnych ruchów ma niewątpliwy wpływ na jego dzieci które dorastają  w jego cieniu. Traktuje ich jak narzędzia do realizacji dalekosiężnych planów. Każde z dzieci ma swoje miejsce w jego układance. Ślubne i nieślubne z pierwszego czy drugiego małżeństwa mają swoje zadania. Celem nadrzędnym jest utrzymanie  i poszerzanie księstwa Polan.
Poznajemy Bolesława pierworodnego syna który po śmierci ojca będzie kontynuował jego dzieło i ukochaną córkę Świętosławę (tytułową Hardą). Opowieść nie ogranicza się tylko do ziem polskich. Świętosława zostanie żoną króla Szwecji, by przejść do historii jako Sygryda Storråda królowa Szwecji, Danii, Norwegii i Anglii. Wokół niej zawiązana zostanie opowieść o jej rękę będą walczyć najbardziej znani wikińscy władcy tamtych czasów (Olaf Tryggvason, Eryk Zwycięzca,  Sven Widłobrody). Poznamy dzieje trzech królestw skandynawskich oraz Polski i jej sąsiadów. Jak w Grze o Tron nikt nie jest pewny swej przyszłości. Wrogowie czekają na potknięcie a kapłani starej wiary walczą o przetrwanie w coraz bardziej chrześcijańskim świecie.
Elżbieta Cherezińska idealnie wplata znane fakty z historii z legendami przenoszonymi z ust do ust, łatając białe plamy własną wyobraźnią. Wydarzenia stają się prawdopodobne, kto wie może właśnie tak było jak opisuje autorka. Ja to kupuję i z zapartym tchem czekam gdy dorwę kolejną część.

niedziela, 29 stycznia 2017

Ja Urbanator. Awantury muzyka jazzowego.

Wszyscy mi mówią, żebym nie pił. Siostra, żona, syn. A ja mam silną wolę, przemogłem się i piję, można by tak rozpocząć historię jednego z najbardziej znanych polskich jazzmanów Michała Urbańskiego z tym małym wyjątkiem że pewnego dnia powiedział nie pije i przestał. Nim jednak do tego doszło zaserwowana zostaje nam napisana z autoironią, lekko, ukazując życie pełne wzlotów i upadków autobiografia Urbańskiego.


Biografia wpisuje się w trent tego typu opowieści o polakach którzy odnieśli sukces za granicą, z małym wyjątkiem, Michał Urbański marzył o karierze w Nowym Jorku i spełnił je z nawiązką stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich muzyków poza granicami naszego kraju. 
Nim do tego doszło poznajemy krok po kroku kolejne etapy kariery a przede wszystkim same początki gdy mały Michaś rozpoczął swoją edukację w łódzkiej szkole muzycznej w klasie skrzypiec, jego pierwsze fascynacje jazzem i przygodę z saksofonem.
O ile jego kariera muzyczna to pasmo sukcesów nie można tego powiedzieć o jego życiu rodzinnym. Ojciec alkoholik, ojczym tyran (przejął po nim nazwisko), matka co prawda bardzo kochająca ale wiecznie zajęta ciemnymi interesami to nie do końca dobry start. Nim muzyk poznał swoją pierwszą żonę Urszulę Dudziak (dwie córki) z którą tworzyli idealny duet muzyczny (Papaya Dance) walczył z uzależnieniem alkoholowym. Nie pił przez kolejne 17 lat ale ciężki charakter, kontrolowanie partnerki i romans z przypadkowo napotkaną modelką doprowadziło do rozpadu małżeństwa. Potem było tylko gorzej alkoholizm, nawrót padaczki, walka z nadwagą, toksyczny związek z kolejną partnerką, małżeństwo i rozwód. Gdzieś między tymi sercowymi wzlotami i upadkami powstawała muzyka.
Wśród muzyków, z którymi współpracował, znalazły się największe sławy jazzu - m.in. George Benson, Lenny White, Wayne Shorter, Marcus Miller, Billy Cobham, Joe Zawinul, Ron Carter, Stéphane Grappelli oraz Miles Davis (zaprosił go do projektu "Tutu"). Ten ostatni to spełnienie marzeń Urbańskiego.
Z Ja Urbanator spędziłem miły czas z opowieścią Michała Urbaniaka nie można się nudzić a słuchając audiobooka można również po obcować z jego muzyką. Michaś weź te skrzypki i pokaż im wszystkim tak mama motywowała swego syna i gdy każdorazowo kariera zwalniała tępa Michaś szedł za radą matki brał skrzypki i grał tak że wszystkim szczęka opadała...

sobota, 31 grudnia 2016

Podsumowanie w roku 2016

Koniec roku czas na podsumowanie. Poniżej 24 książki przeczytane w roku 2016 nie uwzględniłem pozycji po które sięgnąłem ponownie a było tego trochę. Reasumując całkiem udany rok. Poniżej lista z linkami do moich recenzji. 

1. On wrócił - Timor Verses (ebook)
Ciekawa pozycja co by było gdyby Hitler wrócił i czy by się odnalzał we współczesnych Niemczech.

2 .Uległość - Michel Houellebecq (ebook)
Francja pod władzą muzłumańskiej mniejszości. Obraz przemain które zachodzą we współczesnej Europie oczyma dośc kontrowesyjnego Houellebecq'a.

3. Gotuj sprytnie jak Jamie - Jamie Oliver (książka)
Książka Jamie Oliviera jak gotować smacznie i tanio, wiele praktycznych rad dotyczących także organizacji pracy w kuchni.

4. Życie to jednak strata jest - Andrzej Stasiuk, Dorota Wodecka (ebook)
Wywiad rzeka i rozmowa o dzisiejszej Polsce ze znanym polskim pisarzem Andrzejem Stasiukem.

5. Idę tam gdzie idę - Kazik Staszewski, Rafał Księżyc (książka)
Biografia znanego muzyka sceny alternatywnej, lidera Kultu, a takaże solowych produkcji pod szyldem Kazik i Kazik na żywo. Całość w formie wywiadu rzeka począwszy od dzieciństwa po dzień dzisiejszy.

6. Piechniczek. Tego nie wie nikt - Paweł Czado (ebook)
Biografia chyba najbardziej niedocenianego polskiego trenera piłkarskiego który jako jedyny szkoleniowiec dwukrotnie wprowadził reprezentacje do mistrzostw świata i zdobył z nią brązowy medal w 1982 roku.

7. Wszystkie wojny Laury - Wojciech Jagielski (książka)
Historia Czeczenki, której kolejne wojny na bliskim-wschodzie odebrały męża i dwóch synów.

8. Legia 100 lat - Przemysław Bator (książka)
Dla mnie porażka. Próba ogarnięcia osiągnięć ostatnich stu lat Legii Warszawa.

9. Wiele demonów - Jerzy Pilch (audiobook)
Zagadka śmierci jednej z córek pastora, wszystko w klimatach luterańskiej społeczności. Smaczku dodaje że wszystko rozgrywa się w zamierzchłych latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku.

10. Pies czyli kot - Stanisław Tym (książka)
Felietony znanego polskiego publicysty i satyryka Stanisława Tyma zebranych z ostatnich kilkudziesięciu lat a publikowanych na łamach Literatury, Polityki, Wprost i Rzeczpospolitej.

11. World War Z - Max Brooks
Całkiem dobry reportaż z pandemii która ogarnęła niemal każdy zakątek naszego globu. Wszystko gra tylko że przedmiotem tego dziennikarskiego śledztwa są Zombi.

12. Legia Mistrzów - Piotr Jagielski (ebook)
Wspomnienia z sezonu 1995/96 gdy Legia Warszawa walczyła w Lidze Mistrzów, krok po kroku przedstawione starcia drużyny najpierw w eliminacjach potem w grupie a następnie w ćwierćfinale z Panathinaikosem. Łza się kręci na samą myśl. 

13. Artur Rojek Inaczej - Aleksander Klich (ebook)
Wywiad rzeka z byłym liderem zespołu Myslovic, poznajemy jego gust muzyczny i zainteresowania pozaartystyczne. Rojek ma wiele do powiedzenia nie tylko o muzyce.
  
14. Kuba. Autobiografia - Małgorzata Domagalik (ebook)
Nietypowa laurka Kuby Błaszczykowskiego. Momentami interesująca i trzymająca w napięciu częściej jednak nużąca, mało w niej piłki więcej spraw rodzinnych.

15. Myślę więc gram - Alessandro Alciato (ebook)
Ikona włoskiej piłki nożnej Andreo Pirlo w biografii szczerej aż do bólu. W swojej karierze zaliczył największe włoskie kluby Inter, AC Milan i Juventus.

16. Życie na miarę - Marek Rabij (audiobook)
Reportaż napisany trochę pod wpływem chwili, w roku 2013 doszło w Bangladeszu do katastrofy budowlanej w której śmierć poniosło ponad 1200 szwaczek. Na jaw wyszły pewne niedociągnięcia konstrukcyjne i warunki w jakich przyszło pracować ofiarom.

17. Pomnik cesarzowej Achai tom 5 - Andrzej Ziemiański (ebook)
Ostatni tom ze świata zza gór. Gra wywiadów, wyścig światowych potęg po tajemniczy pomnik i zakończenie zaskakujące zwieńczające pięć tomów, ale nie zamykające historii.

18. Siódemka - Ziemowit Szczerek (książka)
Szaleńcza podróż dawną drogą E7 w noc Halloween z mnóstwem odniesień do popkultury i problemów współczesnych problemów społeczno-politycznych.

19. Gracze - Bogdan Romanowski (książka)
Wywiady z największymi wciąż żyjącymi gwiazdami polskiej piłki nożnej. Złota jedenastka redaktora Romanowskiego.

20. Nigel Bites - Nigella Lawson (książka)
Proste, łatwe w przygotowaniu na każdą okazję przepisy kulinarne brytyjskiej celebrytki Nigelli Lawson.

21. Królestwo - Emmanuel Carter (książka)
Pozycja odnosi się  do początków chrześcijaństwa  jak doszło do tego że mała sekta z dalekiej Palestyny zdominowała cesarstwo rzymskie. Carter przemyca w książce również swoje rozterki i dylematy religijne. 

22. Zawsze nie ma nigdy - Jerzy Pilch, Ewelina Pietrowiak (książka)
Wywiad rzeka z najlepszym obecnie polskim prozaikiem Jerzym Pilchem. Dodatkowy atut że po drugiej stronie zasiadła wieloletnia kochanka autora.

23. Krocząc w ciemność - Lyonie Swannington (audiobook)
Nietypowa zagadka kryminalna, z nietypowymi bohaterami i z całkiem nietypowym zakończeniem.

24. Wilki - Adam Wajrak (audiobook)
Książka o wilkach a czytając miałem wrażenie że to o nas i naszym stosunku do otaczającego nas świata w ogóle. 

25. Skucha - Jacek Hugo-Bader (książka)
Powrót do naszych polskich demonów, bezimiennych bohaterów zagubionych we współczesnym świecie. Solidarnościowych przyjaźniach i postsolidarnościowych brudach z przeszłości.

Dwadzieścia pięć książek to niemal dwie pozycje w miesiącu, przy moim braku czasu całkiem nieźle, gdybym miał wyróżnić jakieś pozycje to na pewno była by to Siódemka, która trafiła do mnie przypadkiem i dała mi najwięcej radości (w tle tej historii znalazło się miejsce dla mojego rodzinnego Radomia), Królestwo o początkach cheściaństwa i Wszystkie wojny Laury Wojciecha Jagielskiego. Kolejny rok kolejne wyzwanie już nie mogę doczekać się kolejnych wyzwań czytelniczych w nowym nadchodzącym roku. Pozdrawiam.

sobota, 3 grudnia 2016

Wilki

Biorąc do ręki, a raczej zapuszczając sobie do przesłuchania audiobooka autorstwa Adama Wajraka nie za bardzo wiedziałem czego się spodziewać. Okładka i tytuł bez wątpienia wskazywały bohaterów książki nie do końca jednak byłem świadomy jakie problemy będą w niej poruszane. Muszę przyznać, że byłem miło zaskoczony.


Spodziewałem się publikacji popularnonaukowej której tematem będą wilki, a dostałem pełnokrwisty reportaż wprost z puszczy białowieskiej. Fascynującej relacji o mieszkańcach lasu, gdzie przez całą dobę tętni życie niczym w wielkiej metropolii, miejscu gdzie nawet trzask złamanej gałązki nie pozostaje niezauważony, jest sygnałem zagrożenia. Pomimo że wilki są tematem przewodnim i wokół nich snuje się opowieść to jest tylko pretekst by porozmawiać o drapieżniku znacznie groźniejszym a mianowicie człowieku. To na widok człowieka ten największy i najpotężniejszy mięsożerca w polskich lasach potrafi ze strachu zrobić pod siebie, omija nas szerokim łukiem, unika jak ognia. Jest tak przerażony że gdy człowiek wykrada mu młode, nie ma odwagi się przeciwstawić.
W powszechnym myśleniu zachodniego człowieka wilk to wcielone zło, bestia potrafiąca rozszarpać na strzępy i choćby dla tego trzeba ją wytępić, pozabijać. Niewiele wilczych watach można odnaleźć w Europie, a większość z nich (około 1000 osobników) można odnaleźć w polskich lasach, choć i nasz stosunek do tych zwierząt nie jest idealny to jako jedno z nielicznych miejsc na starym kontynencie mamy do nich szacunek i respekt. Prawdopodobnie jest tak dlatego że jako jeden z nielicznych narodów europy jesteśmy w stanie zrozumieć jakiej eksterminacji zwierzęta te zostały poddane, masowe wybieranie szczeniąt, trucie w najlepszym wypadku polowanie na jego cenną skórę.
Adam Wajrak byśmy lepiej zrozumiali sytuację tych drapieżników przytacza nam pieśń barda solidarności Jacka Kaczmarskiego Obława:

Skulony w jakiejś ciemnej jamie smaczniem sobie spał
I spały małe wilczki dwa - zupełnie ślepe jeszcze
Wtem stary wilk przewodnik, co życie dobrze znał
Łeb podniósł, warknął groźnie, aż mną szarpnęły dreszcze
Poczułem nagle wokół siebie nienawistną woń
Woń, która tłumi wszelki spokój, zrywa wszystkie sny
Z daleka ktoś gdzieś krzyknął nagle krótki rozkaz - goń!
I z czterech stron wypadły na nas cztery gończe psy!

Obława! Obława! Na młode wilki obława!
Te dzikie, zapalczywe, w gęstym lesie wychowane!
Krąg śniegu wydeptany! W tym kręgu plama krwawa!
Ciała wilcze kłami gończych psów szarpane!

Ten, który na mnie rzucił się, niewiele szczęścia miał
Bo wpadł prosto mi na kły i krew trysnęła z rany
Gdym teraz - ile w łapach sił - przed siebie prosto gnał
Ujrzałem małe wilczki dwa na strzępy rozszarpane!
Zginęły ślepe, ufne tak, puszyste kłębki dwa
Bezradne na tym świecie złym, nie wiedząc kto je zdławił
I zginie także stary wilk, choć życie dobrze zna
Bo z trzema na raz walczy psami i trzech ran na raz krwawi.

Obława! Obława! Na młode wilki...

Wypadłem na otwartą przestrzeń, pianę z pyska tocząc,
Lecz tutaj także ze wszech stron - zła mnie otacza woń!
A myśliwemu co mnie dojrzał już się śmieją oczy
O ręka pewna, niezawodna podnosi w górę broń!
Rzucam się w bok, na oślep gnam, aż ziemia spod łap tryska
I wtedy pada pierwszy strzał, co kark mi rozszarpuje
Wciąż pędzę słyszę jak on klnie i krew mi płynie z pyska
On strzela po raz drugi! Lecz teraz już pudłuje!

Obława! Obława! Na młode wilki...

Wyrwałem się z obławy tej, schowałem w jakiś las,
Lecz ile szczęścia miałem w tym to każdy chyba przyzna
Leżałem w śniegu, jak nieżywy długi, długi czas
Po strzale zaś na zawsze mi została krwawa blizna!
Lecz nie skończyła się obława i nie śpią gończe psy
I giną ciągle wilki młode na całym wielkim świecie
Nie dajcie z siebie zedrzeć skór! Brońcie się i wy!
O bracia wilcy! Brońcie się nim wszyscy wyginiecie!

Obława! Obława! Na młode wilki...

Powiem krótko, książkę Wilki trzeba przeczytać, wiele w niej  prawdy o nas samych. Polecam.

niedziela, 20 listopada 2016

Krocząc w ciemności

Kilka lat temu została mi polecona książka Sprawiedliwość owiec Leonie Swann, korzystając z dobrej ceny książkę nabyłem na mojego e-booka gdzie po dzień dzisiejszy spoczywa wraz innymi pozycjami do rychłego przeczytania. Prawdopodobnie stało by się podobnie z kolejną pozycją tej autorki gdyby nie fakty, że ową nabyłem w formie audiobooka i odsłuchałem w kilka dni przemieszczając się pociągiem do i z pracy.


Krocząc w ciemność to dość specyficzny kryminał, zaczyna się od tego że Julius Birdwell dyrektor pchlego cyrku  ma dziwne sny o rusałce, a do tego w wyniku nagłego mrozu traci swoje pchły.  W odzyskaniu swoich towarzyszy pomaga mu tajemnicza Elizabeth Thorn, nie robi tego bezinteresownie będą jej potrzebne do realizacji pewnego planu. 
Krok po kroku poznajemy kolejnych nowych bohaterów, prywatnego detektywa Franka Greena, babcie Rose i bardzo pomocną świecącą legwanopodobną jaszczurkę. Pojawia się, a jakże arcyłotr Izaak Fawkes, przetrzymujący w swoim domu magiczne istoty, rusałki, jednorożce i inne zwierzopodobne stwory.
Każdy z naszych bohaterów ma sekret, który z czasem wyjdzie na jaw, część magicznych stworów ucieknie, ale wciąż pozostanie w niewoli. Nic nie jest takie jak się wydaje, absurd goni absurd. Mleko może być kluczem do historii, a główny arcyłotr w sumie całkiem miłym starszym panem. Gdyby nie pchły i ich życiowe motto skacz w nieznane, to nie wiem jak by to się skończyło. Podsumowując, jest to baśń poprzeplatana życiową mądrością, magiczna historia o całkiem przyziemnych sprawach.

"Nikt nie jest tak po prostu tym, czym jest, i nikt nie jest dokładnie tym, co widzą w nim inni. Wszyscy jesteśmy czymś pomiędzy."

Zdanie to przewija się kilkakrotnie i chyba najbardziej oddaje przesłanie tej mądrej poniekąd książki. Polecam, czasami dobrze spojrzeć na nasze życie z nieco innej perspektywy.


niedziela, 18 września 2016

Wytępić całe to bydło

Są książki które po przeczytaniu odkładamy na półkę, z dnia na dzień osiada na nich kurz, stają się domem dla moli, a my przy kolejnych przeprowadzkach, remontach, porządkach upychamy je po kontach. Zdarzają się jednak książki do których wracamy, posiadające drugie dno, które odkrywamy na nowo i na nowo gdy tylko po nie sięgniemy. Przykładem może być Biblia, dla mnie od pewnego czasu (trzy lata temu sięgnąłem po nią pierwszy raz) jest Wytępić całe to bydło Svena Lindqvist'a.




Książkę nie czyta się łatwo, znajdziemy wiele nawiązań to literatury XIX wiecznej, porusza temat imperializmu, kolonializmu, ludobójstw i postępu cywilizacyjnego. Strona po stronie, paragraf po paragrafie ukazuje drogę od pierwszych podbojów za czasów Kolumba do nazizmu w hitlerowskich Niemczech. Punktem wyjścia jest książka naszego rodaka Josepha Conrada Jądro Ciemności, w której opisuje historię kapitana statku parowego Charlesa Marlowa, pływającego po rzece Kongo. Pewnego razu dostaje zlecenie odnalezienia  niejakiego Kurtza handlarza kością słoniową. Okazuje się że w środku dżungli stworzył on swoje mini państwo rządzone silną ręką i wykorzystujące ponad siłę lokalną ciemnoskórą ludność. Rzeczywistość tego co widział Marlow, okazała się bardzo okrutna. Upał, umierający w łańcuchach niewolnicy, choroby i brak kontaktu z ojczyzną zamieniły białych dżentelmenów z Europy w ogarnięte żądzą zysku i władzy widma.
Sven Lindvist jest Szwedem i swą opowieść rozpoczyna od historii swoich dwóch rodaków którzy w drugiej połowie XIX wieku zaciągnęli się do pracy w belgijskiej kompani handlowej i przemiany jaka sie w nich dokonała po opuszczeniu rodzinnych stron w efekcie pierwszy podczas nic nie znaczącej kłótni ginie z reki przyjaciela ten natomiast wiesza się na pobliskim drzewie.
Takich analiz i przykładów jest w książce znaczne więcej, autor wyprowadza swoje refleksje od pytania, czym inspirował się Hitler tworząc piekło zwane Holokaustem.  Szuka podobieństw na Zachodzie i od tego miejsca zaczyna mnożyć liczne przykłady eksterminacji całych narodów w Afryce i Ameryce Południowej w czasie kolonizacji tych terenów. Lindqvist po kolei analizuje pogardliwy stosunek państw imperialistycznych i podaje liczne przykłady masakr oraz sposobu traktowania tubylców w koloniach.
Przewaga technologiczna spowodowała że biali osadnicy tych terenów zachowywali się jak bogowie decydujący kto ma prawo do życia. XIX wiek to również wysyp różnorakich teorii naukowych z ewolucją Darwina na czele. Najsilniejsze, najbardziej kreatywne gatunki mogły liczyć na przetrwanie, gatunki pośrednie w efekcie ewolucji miały ulec zagładzie. I tak krok po kroku eksterminowano kolejne ludy jak Herrerów, Tuaregów czy rdzennych mieszkańców Tasmanii.
O tych wydarzeniach w swoich utworach przemycają pisarze tamtego okresu. Autor nieco dłużej zatrzymuje się przy dziełach Hererta Georga Wellsa.
Wojna światów to obraz dwóch cywilizacji pierwszej o niesamowitej potędze technologicznej, która nie ma ochoty do dialogu pragnie tylko pełnej eksterminacji tubylców.
Niewidzialny człowiek kolejna pozycja której bohater wykorzystuje swą umiejętność do niecnych czynów, podobnie jak europejczycy czują się nie widzialni na podbijanych przez siebie ziemiach.
Wyspa doktora Moreau, tu samotny europejski naukowiec za pomocą naukowych metod staje sie bogiem dla mieszkańców maleńkiej wyspy.
Wehikuł czasu, tu raczej przedstawiony jest obraz co może czekać cywilizację gdy ta zdominowana zostanie przez formy prymitywne.
Po lekturze łatwiej jest zrozumieć to co wydarzyło sie w latach 30-tych w Niemczech. Podobne idee kiełkowały w umysłach europejczyków od kilkunastu dekad. Tłumaczyli swoją wyższość rasową i boskie posłannictwo na wszelkie możliwe sposoby, a rozwój technologii im w tym pomagał.
Warto przeczytać książkę, chwilę ją przetrawić i jeszcze raz ją przeczytać, by zrozumieć czy nasze obecne społeczeństwo wyciągnęło jakikolwiek wniosek z poczynań swoich przodków. Świetna pozycja do której będę jeszcze zaglądał, polecam.

środa, 20 lipca 2016

Życie na miarę

Od przeczytania, a raczej wysłuchania książki Marka Rabija minęło ponad miesiąc, nie jest to długi okres ale emocje nieco opadły i chyba mogę napisać kilka zdań na temat tej pozycji.



Życie na miarę to reportaż napisany trochę pod wpływem chwili, w roku 2013 doszło w Bangladeszu do katastrofy budowlanej w której śmierć poniosło ponad 1200 szwaczek. Na jaw wyszły pewne niedociągnięcia konstrukcyjne i warunki w jakich przyszło pracować ofiarom. Marek Rabija jest wysłannikiem tygodnika Newsweek i na miejscu chce przeprowadzić dziennikarskie śledztwo dotyczące warunków pracy. Przy okazji chce sprawdzić jakie polskie marki odzieżowe korzystają z bangladeskich szwalni i czy w jakikolwiek sposób je  monitorują.
Okazało się że podobnych katastrof w przeszłości było wiele, azjatyccy producenci nastawieni na szybki i wysoki zysk bezpieczeństwo swoich pracowników spychają na szary koniec. Ci natomiast bojąc się utraty pracy godzą sie na głodowe pensje i nieludzie warunki pracy. Nie skarżą się i są wdzięczni że w ogóle mają pracę. Zleceniodawców z Europy raczej bardziej interesuje zarobek na konkretnej koszulce niż przestrzeganie jakichkolwiek przepisów. Ci drudzy jednak zlecają tak zwane sprawdzanie kontrahenta bangladeskim wspólnikom, którzy to w ich imieniu prowadzą rozmowy z poszczególnymi szwalniami. Duże szwalnie, które mają dużo zleceń i nie są wstanie wywiązać się z zobowiązań, wynajdują podwykonawców, którzy dostają procent od sprzedanej odzieży, a tych już nikt nie sprawdza.
W książce znajdziemy wiele obrazków z życia przeciętnej szwaczki, autor również nawiązuje kontakt z małymi i większymi właścicielami fabryk, wraca wspomnieniami do poprzednich katastrof, wyszukuje ofiary i ich rodziny. Strona po stronie wyłania się prawdziwy obraz azjatyckiej potęgi odzieżowej. Lektura przerażająca i ciekawa zarazem, nasuwa się jednak pytanie, czy po przeczytaniu tej pozycji i uświadomieniu sobie problemu przestaniemy kupować artykuły z Bangladeszu. Mam nadziej że przynajmniej się nad tym zastanowimy...  


niedziela, 10 kwietnia 2016

Limes inferior

Po raz kolejny wróciłem do książki Janusza Zajdla Limes inferior, autora który pomimo, że był mi znany choćby z nagrody jego imienia (Nagroda Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla), to jednak nigdy nie zadałem sobie trudu by lepiej poznać jego twórczość. Było tak, aż do roku 2009 gdy niemal przez jeden rok pochłonąłem wszystko co wydał za życia. Pogrążałem się w lekturze która zadawała wiele pytań na temat naszej cywilizacji, udzielała kilku odpowiedzi a przede wszystkim pozostawiała nam furtkę na samodzielnie poszukiwania i interpretacje.


Sneer, główny bohater Limes inferior to hedonista i playboy zarabiający na życie jako liffter, osoba która za pieniądze (nielegalnie) pomaga podwyższyć ludziom test na inteligencje. Ktoś może zapytać po co? No cóż świat w którym żyje Sneer różni się nieco od tego naszego. Porządek społeczny w Argolandzie (tak nazywa się miejsce wydarzeń) opiera się na podziale społeczeństwa na siedem klas społecznych, oznaczonymi cyframi od zera do sześciu, w zależności od wyniku testów na inteligencje. Za gotówkę w mieście służą trzy rodzaje punktów: czerwony, żółty i zielony, przyznawane odpowiednio: – w zależności od samego faktu istnienia – każdy niezależnie od kompetencji i pracy dostaje taką samą liczbę punktów czerwonych, – w zależności od klasy społecznej – każda klasa ma inny przydział punktów zielonych, – w zależności od rodzaju wykonywanej pracy – punkty żółte. Towary luksusowe i bardzo dobrej jakości można kupić wyłącznie za żółte (zwane "kanarkami"), za zielone – zwykłe, a za czerwone – wyłącznie podrzędnej jakości. Punkty przechowywane są na tzw. Kluczu – kombinacji dowodu osobistego, karty kredytowej, zegarka, kalkulatora, certyfikatu klasy intelektu oraz czytnika linii papilarnych (który pozwala na korzystanie z Klucza wyłącznie jego właścicielowi).
A teraz pomyślcie sobie że ten cały porządek społeczny to tylko zasłona dymna, by kontrolować ludzkość, a poza tym wszystkim jest coś więcej. Główny bohater odkrywa prawdę, ale to jakie następstwa i konsekwencje będą za tym szły kompletnie przemeblują jego spostrzeganie świata. Zajdel pisząc swoją powieś pod koniec lat siedemdziesiątych (1979-1980) miał sporo materiału empirycznego, który umiejętnie wplata w historię.
Fabuła wciąga akcją i światem zbliżonym do tego w jakim żyjemy, wszystko jest prawdopodobne a nawet czasami czujemy że prawdziwe, realne. Aluzje do komunizmu (stojący pod bankami kameleony oferujące wymianę punktów po nieoficjalnym kursie) i kapitalizmu (dążenie do globalnego konsumpcjonizmu). Słabym punktem, o ile taki można znaleźć, jest zakończenie (to moje subiektywne zdania), fabuła ucięta jakby w środku interesującej akcji chciało by się powiedzieć jeszcze i jeszcze...  pozostaje niedosyt... i pytania bez odpowiedzi?!

Ps. Tak zupełnie na marginesie... koncepcja klucza przypisanego do konkretnego obywatela, przypomina mi dzisiejsze smartfony... jest taka scena w książce gdy Sneer gubi (traci) klucz i ma w związku z tym problemy w odnalezieniu się w tej nowej dla niego sytuacji. Traci nie tyle rzecz, ale swoją pozycję i status w społeczeństwie.

niedziela, 27 marca 2016

Droga 66

Dawno temu około roku 2006 obejrzałem całkiem przyjemną komedię romantyczną z Orlando Bloomem i Kirsten Dunst, Elizabethtown. Gdy dziś, wracam pamięcią do tego filmu przypominam sobie dar jaki otrzymuję główny bohater, a jest to specjalnie stworzona mapa z trasą wiodącą wzdłuż drogi 60 B opatrzona fotografiami napotkanych miejsc i muzyką lokalnych gwiazd country. Bohater wybiera się w podróż by odnaleźć siebie samego i gdzieś tam czekającą na niego miłość. Książka Warakomskiej jest taką opowieścią o miejscach wartych zapamiętania, ukrywających historię i uczucia z tymi miejscami związane, które są warte odkrycia.


Droga 66 to miejsce kultowe i głęboko osadzone w popkulturze amerykańskiej, bardzo często jest tłem historii filmowych (np Bonnie i Clyde, Urodzeni mordercy czy Thelma i Louise), o wielu z nich nie miałem pojęcia nim nie przeczytałem książki. Obok historii samej drogi (otwarta 11 listopada 1926 roku), poznajemy ludzi z nią związanych i kawał XX-wiecznej historii ameryki północnej. Droga łączy Chicago z Los Angeles, ciągnie się przez 3939 km poprzez góry i pustynie. Jest zabytkiem i wpisana jest do rejestru dziedzictwa narodowego. Dorota Warakomska potrzebowała 6 miesięcy by przebyć trasę, a potem móc podzielić się z nami swoimi spostrzeżeniami. Każde miejsce, każdy napotkany człowiek to inna historia. Poznajemy przydrożne puby, małe miasteczka, indiańskie rezerwaty, szeryfów rządzących twardą ręką, artystów, multimilionerów i zwykłych ludzi którzy żyją ze swoimi codziennymi problemami. Sporo jest tu o animacji Pixar Cars, której bohaterów możemy napotkać na drodze 66. Bardzo często realni mieszkańcy sławetnej szosy użyczali imion samochodowym bohaterom, bądź byli natchnieniem do ich kreacji. Autorka odnajduje ich i wysłuchuje ich historii.
Choć dziś droga 66 jest już raczej szlakiem turystycznym (mamy dużo szybsze autostrady bądź połączenia lotnicze) to wielu amerykanów wybiera ją by poznać historię swego kraju. Dzięki Warakomskiej i my mamy taką szansę.

sobota, 12 marca 2016

Kajko i Kokosz. Szkoła latania.

Dzisiejszy wpis będzie, takim powrotem do przeszłości z wyraźną nutą teraźniejszości. Cofniemy się pamięcią do czasów, gdy kolejne wydania komiksów z serii „Kajko i Kokosz” rozpalały moją i nie tylko moją dziecięcą wyobraźnie. Ucieszyłem się bardzo, gdy usłyszałem o adaptacji Szkoły latania jako słuchowiska wydanego przez studio Sound Tropez, mając pozytywne skojarzenia z poprzednimi ich produkcjami.

Spodziewałem się solidnej roboty i świetnie dobranej obsady. Nie zawiodłem się. Piotr Fronczeski jako narrator, który który trzyma klimat i często wchodzi w interakcję z bohaterami. Abelard Giza i Wojtek Tremiszewski jako Kajko i Kokosz świetnie współpracują w duecie i co najważniejsze sypią żartami z rękawa na zawołanie. Mirmił to Jacek Braciak i tu również nie ma zawodu.
O ile sens historii i główna linia fabularna pozostała nie zmieniona, całość jest mocno odświeżona i mnóstwo jest tu odniesień do teraźniejszości. Zbójcerze przebierają się w dresy znanej firmy, pełno tu aluzji do współczesnej polityki czy popkultury, znanych memów internetowych i przeróbki hitu My Słowianie reprezentującego Polskę na Eurowizji 2014. Wyłapywanie tego to całkiem fajna zabawa, a dwie i pół godziny mijają szybko i z uśmiechem na twarzy. Po wszystkim miałem wrażenie, że jestem w świecie stworzonym przez  Terry’ego Pratchetta a nie Janusza Christe. Świetna zabawa do której można wracać i wracać.

piątek, 4 marca 2016

Wiele demonów

Lubię sobie dawkować Jerzego Pilcha. Nie potrafię tkwić w jego wykreowanym świecie non stop, ale od czasu do czasu tam zaglądać czemu nie. Poznajemy tajemnice, które sami przed sobą skrywamy. Ludzka egzystencja podporządkowana jest ścieraniu się  dwóch światów. ja wewnętrznego i ja zewnętrznego. Otaczający nas świat wydaje się rzeczywisty, ale czy na pewno. Czy czasami nie kreują go demony które zalęgają się w naszych głowach.


Popełniłem sobie tą przyjemność i wysłuchałem audiobooka Wiele demonów. Przez dwa tygodnie każdego dnia dwugodzinnej dawki. Historia dzieje się w małej zagubionej miejscowości, gdzieś na ziemi cieszyńskiej bądź jak woli autor w księstwie cieszyńskim . Mamy luterańskiego księdza, naczelnika sprawującego władzę, Fryca miejscowego cudotwórcę, wdowę Zuzannę z synem, a przede wszystkim córki księdza, Olę i Julę. Wokół dwóch córek tworzona jest historia, dwie młode dziewczyny znudzone życiem w prowincjonalnym miasteczku, a może w ogóle życiem jako takim, wpadają na szatański plan. Pierwsza znika, a druga pragnie wyjść za katolika z Warszawy. Dowiadujemy się tego już na samym początku, a w raz rozwojem fabuły, krok po kroku poznajemy przyczyny i intencje obu sióstr.
Sigła bo tak nazywa się miejscowość, to taka Polska w pigułce, a smaczku dodaje fakt, że historia rozgrywa się w latach 50-tych ubiegłego wieku.
Pozornie nic nie znaczące zdarzenia układają się w pewną całość i próbę odpowiedzi na pytania o sens życia, śmierci, wiary, Boga, miłości, cierpienia, o sens wielu demonów, które kierują naszym życiem. By lepiej zrozumieć, warto by,  za jakiś czas sięgnąć po książkę jeszcze raz.

sobota, 6 lutego 2016

Laska Nebeska

Całkiem miło w tym tygodniu podróżowało mi się do pracy pociągiem. Miałem tą przyjemność, by w spokoju wysłuchać felietonów Mariusza Szczygła na temat literatury i kinematografii czeskiej. Na marginesie tych rozważań przedstawione są obiegowe opinie Czechów na temat Polaków i Polaków na temat Czechów.  


Każdy felieton to autorski komentarz do serii książek "Literatura czeska". Nie jest to jednak rozprawa na zadany temat, a jedynie luźne nawiązanie. W paragrafie o Franze Kafce jest mowa o kulisach spotkania, a raczej nie spotkania jego siostrzenicy. Wspomina okoliczności zaproszenia na ceremonie pogrzebu Vaclava Havla. Poleca wszystkim najbardziej pozytywną i optymistyczną książkę Ota Pavla Śmierć pięknych saren. Tłumaczy pojęcie szwejkowania itp itd.

Pomimo całkiem sporej dawki informacji o czołowych czeskich pisarzach (Bohumil Hrabal, Jaroslav Hasek, Ota Pavel, Vaclav Havel, Franc Kafka i inni), mnie najbardziej rozbawiło tłumaczenie przedstawicieli obu nacji na temat potocznie rozumianej uprzejmości i dobrego wychowania:

"Uprzejmość (...) Jednej z możliwych odpowiedzi na temat Czechów dostarczył mi przenikliwy Polak:
- Żadne dobre wychowanie. Czesi muszą się wszystkim kłaniać, bo są strachliwi. Na wszelki wypadek bądź miły dla każdego, bo nie wiesz, czy ten człowiek nie jest dla ciebie zagrożeniem. Przypodobaj się wszystkim. Oni to mają w genach.
Jednej z możliwych odpowiedzi na temat Polaków dostarczył mi przenikliwy Czech:
- Tłumaczyć należy to polskim wielko-państwem i poczuciem wyższości. Polak jest dumny: nie będę się wszystkim naokoło kłaniał i przednim poniżał. Niech mi się oni pierwsi kłaniają!"

Świetna książka, która jak twierdzi sam autor powstała by wprowadzić Polaków w dobry nastrój, bo tak działają na nas Czesi i ich język. Tytułowa laska nebeska to w wolnym tłumaczeniu miłość niebiańska, romantyczna. Miłość autora do naszych południowych sąsiadów. Mariusz Szczygieł nie ukrywa, że jest czechofilem, ale dostrzega w sobie też pewne zachowania przypisywane naszym krajaną, ale o tym w specjalnym dodatku do audiobooka. Polecam.




sobota, 30 stycznia 2016

Rekin z parku Yoyogi

Często nie czuję się na siłach, by z pewną stanowczością napisać, że coś jest dobre, bądź złe. Potrafię jednak stwierdzić, czy książkę dobrze mi się czytało i czy pozostawiła we mnie zaciekawienie i chęć pogłębienia tematu. Zbiór felietonów Joanny Bator o Japonii na pewno należy do tej grupy, która utkwiła mi w pamięci i miło wspominam.



Nie znam Japonii, ta przedstawiona oczyma autorki jest intrygująca i tajemnicza. Wiele informacji tu umieszczonych jest już gdzieś zasłyszana, to i owo obija się o uszy, ale niewątpliwie Joanna Bator ma dar snucia interesującej opowieści. 
Zaczynamy od tytułowego rekina, pojawia się z znikąd w centrum wielkiego miasta, jest tylko pretekstem by rozpocząć opowieść o luźnych skojarzeniach, jakie u Joanny Bator wywołują rzeczy napotkane w Japonii. Luźne to słowo kluczowe, obok naprawdę interesujących historii, o lesie samobójców, fenomenie Godzilli, czy estetyce uzębienia mamy refleksje i dygresje na podany temat, często odnoszące się do naszego kraju. Przykładem może tu być konfrontacja japońskiego i polskiego turysty, taksówkarza czy też polityka.
Sporo jest tu o prozie Haruki Murakami'ego i fascynacji tym japońskim pisarzem. Często nawiązuje do wydarzeń z 11 marca 2011 (trzęsienie ziemi u wybrzeży wyspy Honsiu), jakie mają one wpływ na współczesną Japonię ( w eseju o epoce Edo) i jej zamykaniu się na świat.
Książka zachęca do studiów nad kulturą kraju kwitnącej wiśni i pobudza wyobraźnie. Mam jednak świadomość, że rzeczywistość tu przedstawiona jest połowiczna i wyrywkowa. Widziana oczami autorki zafascynowanej tym krajem, ale też znudzonej Polską.