Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuchnia. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 grudnia 2021

The Little Library Cookbook

Ksiązki kucharskie trafiają do mnie z trzech powodów. Pierwszy to walory edukacyjne, przepisy na dania które nie tyle mnie inspirują co poszerzają moje kulinarne umiejętności. Książką taką jest np. MasterChef Kitchen Bible  wiele pożytecznych wiadomości od rodzaju sprzętu kuchennego, warzyw, ziół, mięs, owoców i marynat. Drugi rodzaj to fotografie wykonane z profesjonalnie w uwzględnieniem tematu przewodzącego. Dla mnie przykładem takiej książki to Food Escapes Jamiego Olivera kulinarna podróż po Europie z pięknymi zdjęciami lokalnych krajobrazów i jedzenia. Trzeci natomiast to pozycję z  kluczem który mnie zainteresuje i o takiej książce porozmawiamy dzisiaj. 


Kate Young jest wielokrotnie nagradzaną autorką artykułów kulinarnych posiadająca swoją kolumnę w The Guardian. Pracując jako nauczycielka, a następnie reżyserka teatralna dla młodzieży, zaczęła pisać o jedzeniu i opracowywać przepisy z literatury.  Jej blog The Little Library Café został uznany za Blog Roku 2017 przez Guild of Food Writers, zaś książka The Little Library Cookbook, została nominowana do nagrody za debiutancką książkę kulinarną Fortnum & Mason i zdobyła nagrodę World Gourmand za pisanie o jedzeniu.


Książka trafiła do mnie niemal rok temu. Połączenie dwóch bliskich tematów ujęło mnie natychmiastowo, a że cena była bardzo atrakcyjna związana z czyszczeniem półek w WHSmith trafiła w moje ręce. Jak to bywa nigdy nie została przeczytana od deski do deski, ale bardzo często sięgam by odnaleźć smaczki tradycyjnych potraw w literaturze. Muszę pryznać zę autorka ma do tego talent podchodząc do tematu z typowym brytyjskim humorem każdy swój przepis poprzedza wstępem nawiązującym do książek. Poniżej taki wstępniak z Dziennika Bridget Jones dotyczący New Year's Day Turkey Curry takiego typowego dania składającego sie z tego co zostaje w lodówce po świętach Bożego Narodzenia.


Takich kulinarno-literackich smaczków jest tu wiele: Spaghetti and Meatballs z Ojca Chrzestnego Mario Puzo, ciasteczka Alfajores ze Stu lat samotności Gabriel Garcia Márquez, czy Treacle Tart with Rosemary and Sea Salt Ice-Cream z Harry Potter i kamień filozoficzny J.K. Rowling. Więcej możecie odnaleźć na blogu autorki The Little Library Café

Kilka słów na temat kompozycji. Książka podzielona została na rozdziały:

- before noon

- around noon

- after noon (tea)

- the dinner table

- midnight feasts

- parties & celebrations

Każdy rozdział poprzedzony jest osobistym wstępniakiem o stosunku autorki do tej pory dnia dlaczego jest dla niej ważny i z czym to sie wiąże w kuchni. Wszystko ma formę zabawnego felietonu okraszonego prywatnymi historiami wprost z codziennego życia. Mam wrażenie że wraz ze wstępami do konkretnych dań jest to taki Crème de la crème tej książki. Czyta sie ją bardzo dobrze język angielski nie jest specjalnie skomplikowany, siadasz w fotelu i dawkujesz sobie jak dobre felietony z czasopism. Polecam, wciąż do niej zaglądam, wciąż mnie bawi i wciąż odnajduje inspiracje te kulinarne i te literacki. Pozdrawiam i zapraszam do kolejnych wpisów.


piątek, 23 kwietnia 2021

Bread

Kilka tygodni temu wpadła w moje ręce cudowna książka o bardzo prostym, ale wszystko mówiącym tytule Bread. Z książkami kulinarnymi bywa tak że sięgamy po nie poszukując konkretnego przepisu. Nikt raczej nie zasiada późnym wieczorkiem przy miętowej herbatce i wnikliwie studiuje kartka po kartce kolejne przepisy. Dobrze, przyznaję jestem freakiem, czasem mi się tak zdarza.


Nie mam nic piękniejszego niż własnoręcznie zrobiony chleb. Musze przyznać, że zdarzało mi się nagminnie swoimi wypiekami molestować swoją rodzinę. Chleb również gościł w mojej karcie, ale bardzo często z braku czasu a może lenistwa ograniczałem sie do wypieków drożdżowych. Chałka z kruszonką stała się daniem popisowym. Stroniłem trochę od zakwasu sądząc, że brzmi to skomplikowanie i czasochłonnie. Nic bardziej mylnego, kilka minut dziennie i po tygodniu mamy swój własny domowy zakwas. Swój własny domowy bochenek chleba, Brzmi nieźle. Z każdym kolejnym twój produkt staje się coraz bardziej smaczniejszy a ty wciąż dążysz do doskonałości. Nie wystarcza ci jedna słuszna receptura. Chcesz się rozwijać eksperymentować. Tak właśnie znalazła się u mnie na półce książka Dniela Stevensa. Kompendium wiedzy wszelakiej od podstawowych informacji o rodzaju mąki, metody ugniatania ciasta i przygotowywania go do wypieku, do ponad kilkudziesięciu receptur  z całego świata o których słyszałem po raz pierwszy.



Co zabawne moją uwagę zwróciły rosyjskie bliny. Całe moje życie bliny to po prostu placki ziemniaczane, własnoręcznie przyrządzane przez moja mamę gdy byłem dzieckiem. Jakie było moje zaskoczenie gdy moim oczom ukazały się placki na bazie mąki żytniej, jogurtu, jajek i drożdży. Wow, pomyślałem, a gdzie ziemniaki. Takich zaskakujących przepisów jest tutaj znacznie, znacznie więcej. Włoska focaccia, francuska broche, angielski muffins, afrykański vetkoek, czy niemiecki pumpernickel to tylko kilka przykładów. Wciąż odkrywam nowe przepisy i produkty. Świetna książka, którą polecam każdemu. OK wracam do lektury.

poniedziałek, 4 stycznia 2021

Modern British Food

Rok 2020 dobiegł końca i z nadzieją spoglądamy w nowy 2021 rok. Mam mieszane uczucia odnośnie zeszłego roku, patrząc z perspektywy czasu wniósł w moje życie wiele pozytywnych elementów, które prawdopodobnie będą procentowały w kolejnych latach. Wracając jednak do tematu wpisu książka Modern British Food towarzyszyła mi przez cały okres pandemii. Często po nią sięgałem, wertowałem poszukując wskazówek i pomysłów w moich kulinarnych wyzwaniach. 


Do zakupu książki podchodziłem kilkakrotnie. Zebrałem już pokaźną kolekcję kulinarnej literatury i nim cokolwiek zakupie nowego robię research. Cudownie zwariowana, pyszna, nieodparta i dowcipna kolekcja brytyjskich klasyków z niespodzianką, oparta na założeniu, że jedzenie powinno być zabawą dla wszystkich, a ten smak jest kluczem do dobrej zabawy przy stole. Wyczytałem na jednej ze stron i to mnie kupiło. Jestem słuchaczem kursu Senior Chef apprenticeship i potrzebowałem nowych pomysłów w kolejnych kulinarnych projektach.


Dostałem to co chciałem. Mnóstwo brytyjskich klasyków kulinarnych, receptur okraszonych ciekawym i zabawnym wstępem. Trochę eksperymentów i zabawy z konwencją jak na zdjęciu powyżej przedstawiającym Stilton Custard with Walnuts o którym pierwszy raz słyszałem a jest hołdem dwóm uwielbianym przez Brytyjczyków składnikom: custard (budyń) i stilton (ser).



Quornish Pasty tu lekko zmodyfikowane to narodowe danie konwalii (Cornish Pasty). Wegetariańska opcja zgodna z trendami współczesnej kuchni często serwowana i w mojej kuchni.



Hash Brown mój ulubiony składnik brytyjskiego śniadania trochę jak nasz polski ziemniaczany placek. Autor zaproponował swoją wariację na temat hash brown dużo prostszą, a prawdopodobnie o niebo lepszą od klasyka.


Simple sponges prosta wariacja naszego polskiego ciasta biszkoptowego. Brytyjczycy uwielbiają desery i słodycze a to ciasto w kolorach tęczy to kwintesencja tego co najlepsze na wyspie.
Mógłbym tak długo wyszukiwać perełek, pisać o nich, zachwycać się prostotą i pięknem wykonania. Świetna to książka do tego naprawdę dobrze napisana. Ponad czasowe receptury okraszone brytyjskim humorem i historią czyta i ogląda się świetnie. Polecam. 


czwartek, 30 lipca 2020

Food Escapes

Prawdopodobnie będzie to mój ostatni wpis przed wakacjami. Jak dobrze pójdzie za kilka dni wsiądę w samolot i polecę do Polski. Zanim to nastąpi kilka słów o Food Escapes Jamiego Olivera, którego jestem fanem a na półce wala się jego kilkanaście książek. 


Ostanie miesiące mijają mi na przymusowym urlopie. Dwa dni w tygodniu spędzam na moim kulinarnym kursie, który do końca roku mam nadzieję skończyć. W chwilach wolnych natomiast gotuję i czytam. Choć o książkach Jamiego Olivera nie powiedziałbym tego. Ja je pochłaniam, nasiąkam i się nimi delimituję. Pięknie wydane, mnóstwo cudownych fotografii, a przede wszystkim każda potrawa poprzedzona osobistymi doświadczeniami.


Food Escapes to intymna podróż po sześciu krajach znanych ze swoich kulinarnych specjałów; Hiszpania, Włochy, Szwecja, Maroko, Grecja i Francja. Jest to też powrót sentymentalny do miejsc odwiedzonych ponad dekadę temu, podobnie jak wówczas towarzyszy mu przyjaciel i fotograf David Loftus.



Jedzenie, które przyjmowałem podczas każdej podróży, to mieszanka tego, co można nazwać stereotypowymi potrawami z gwiazdami - wiele tagines z Maroka, ekstrawaganckie paelle z Hiszpanii, pocieszające risotto z Włoch i świeże smaki klasycznej sałatki greckiej - i przepisy, które zainspirowały mnie do zrobienia po przejściu przez rynki i wchłonięciu wibracji każdego miejsca. To, co znajdziesz w Jamie Does ... to zabawne, optymistyczne, eskapistyczne jedzenie, które możesz gotować i cieszyć się nim we własnym domu.Tak o swoich doświadczeniach mówi kucharz.


Dla mienie książka ta ma wiele walorów. Przede wszystkim traktuję ją jako album z podróży. Każde miejsce w jakie trafia autor jest przedstawione za pomocą krótkich retrospekcji i anegdot.


Wybrane przepisy są proste do wykonania, dużo w nich osobistych doświadczeń i nawiązań do kultury prezentowanego kraju. Na pierwszy rzut oka nieco egzotyczne dania sprawiają wiele radości w samym ich przyrządzani. Powiedział bym tak, jest to książka o przyjemności z gotowania o radości odkrywania nowych smakowych doznań. Pewnie nie jest to doskonała pozycja dla gospodyni domowej, która chce szybko i dobrze przyrządzić obiad dla rodziny. Jest to książka dla odkrywców. Polecam

środa, 8 lipca 2020

My life on a plate

Od czterech miesięcy  mój świat ograniczył się do domu i ogródka. Co prawda premier w ostatnich tygodniach ograniczył lock-down otwierając sklepy i Puby, ale tak tak miedzy nami lwią część dnia spędzam w domu. A co w nim robię, no cóż uczę się, czytam i gotuje. Podnoszę swoje kwalifikacje zawodowe, a dzisiejszy tydzień jest ostatnim przed przerwą wakacyjną. Łącze przyjemne z pożytecznym i chwiałbym się dzisiaj podzielić jedną książek jaką nabyłem w tym celu.


My life on a plate wypatrzyłem na pólkach sklepu The Works za £0.50 zaintrygowała mnie niska cena, postanowiłem przejrzeć i zerknąć cóż takiego ma do zaoferowania. Z tylnej okładki wyczytałem, że Kelis to popularna wokalistka amerykańska(teledysk Milkshake zabawne skojarzył mi się z propozycją Kazika Twój ból jest lepszy niż mój), koncertująca w wielu miejscach na świecie, jej drugą pasją jest gotowanie, dlatego też chce się podzielić swoją wiedzą kulinarną z nami.
No tak, pomyślałem sobie następna celebrytka, która chce nieco zarobić u schyłku kariery. Już miałem odłożyć książkę, gdy ta otworzyła się i oczom moim ulazła mi się świetnie wydana książka z pięknymi ilustracjami, już po pierwszej stronie byłem miło zaintrygowany. 


Spis treści... piękne stare drzwi zachęcające do uchylenia i zerknięcia do środka, a tam kilku stronicowy Wstęp, jak młoda dziewczyna dorastająca w wielokulturowym Nowym Yorku, spędzała całe dnie na obserwowaniu matki krzątającej się w kuchni. O dziecku które miało marzenie by stać się Chefem w jeden z wielu restauracji wielkiego miasta. Marzenie nieco odstawione na boczny tor, gdy muzyka i taniec stały się jej pracą. Nie zapomniała o swej pierwszej miłości o wspaniałych daniach przyrządzanych  przez matkę. Z każdej z podróży przywoziła czarny notesik z tajemniczymi recepturami. Zbierała je bo wiedziała, że pewnego dnia chce je przedstawić światu.


Dzisiaj dzieli obie pasje ze sobą. Wciąż śpiewa ale ma też swój program kulinarny Saucy and Sweet na Netflixie można obejrzeć Gotowanie na marihuanie, którego jest prowadzącą. Wracając do książki świetnie wydana z mnóstwem propozycji na różne okazje. Każde danie poprzedzone krótkim opisem i osobistymi doświadczeniami. 




Świetna propozycja na pobudzenie kreatywności w kuchni. Byłem miło zaskoczony, polecam.

środa, 18 marca 2020

Edible Art

Od piątku minęło już kilka dni. Mój ostatni wpis inspirowany był wydarzeniami jakie dotykają nas wszystkich. Gdzie się nie ruszę koronawirus dominuje jakiekolwiek rozmowy. W pracy w Collegu w zasadzie jeden temat. Kolejni zarażeni, zamykać czy nie zamykać, a przede wszystkim co dalej. Aby wrócić trochę do normalności nawiąże do prezentacji młodego pastry chefa Damiena Wagera.


Pod koniec lutego w ramach mojego kursu zostaliśmy zaproszeni na pokaz Introduction to Chocolate. Taka na wpół profesjonalna artystyczna zabawa z czekoladą. Sześć godzin spędzonych w towarzystwie człowieka który kocha swoją pracę, potrafi ciekawie opowiadać i zarażać swoją pasją wszystkich w koło. Z prezentacji skleciłem krótki filmik i wrzuciłem na YouTube.


Na koniec dostaliśmy przepięknie wydaną książkę autorstwa Damiena. Edible Art to  ponad 50 przepisów z kakaowym przysmakiem w tle. Cudowne fotografie dopełniają przyjemność obcowania z prawdziwym pasjonatem czekoladowych wyrobów.


Nie byłbym sobą gdybym nie skorzystał z okazji i nie poprosił o autograf. Wyszło trochę śmiesznie z przekręceniem mojego imienia.


Super doświadczenie z miłym prezentem, który odnajdzie się na jednej z moich półek. Pozdrawiam i zapraszam do kolejnych wpisów.

niedziela, 14 października 2018

Kitchen Bible

Lato i wakacje minęły dobry czas temu. Na moje półce zawitało kila książek oczekujących by je podjąć i zanurzyć się w oferowanej przez nie przygodzie. Dwa ostanie miesiące były poświęcone studiowaniu i poszerzaniu know-how z zakresu szeroko pojętej gastronomi. Mam jednak uczucie, że potrzebuje literackiej odskoczni.Wracam więc do czytania i dzielenia się z Wami moim wydumanymi literackim przemysłami. Nim to jednak nastąpi trochę o Kuchennej Bibli MasterChef


Kilka naście tygodniu temu miałem rozmowę o pracę, całkiem przyjemną i pouczającą. Uzmysłowiła mi ona o moich brakach ale o również o umiejętnościach o których nie potrafiłem opowiedzieć nie znając niektórych angielskich fachowych nazw i czynności. Sięgnąłem po MasterChef Kitchen Bible kompendium wiedzy niemalże całkowitej związanej z gotowaniem.

  
Mamy tu podstawowe przepisy opatrzone zdjęciami najbardziej polarnych dań (również starterów i deserów) serwowanych w UK. By nam jednak ułatwić przysadzanie dań i zrozumieć zastosowanie konkretysty produktów na kolejnych stronach poznajemy ich rodzaje i sposoby przyrządzania. Wyszczególniono nam wszystkie rodzaje mięs (wieprzowina, wołowina, drób itp), ryb (morskich i słodkowodnych), warzyw, owoców a przede wszystkim przypraw i ziół.


Pokazane jest nam:
- jakich produktów używać do naszych dań.
- jak komponować i dekorować je.
- jak przyrządzać sosy nadające im niepowtarzalne smaki i aromaty.
- jak wyposażyć swoją kuchnie by gotowanie było łatwe i przyjemne


Pozycja ta uzmysławia nam jak ważne są podstawy, gotować potrafi każdy, ale detale powodują o wyjątkowości tego co podajesz na stół. Aromaty i smaki pozostają wyryte w twojej podświadomości i pragniesz do nich wracać za każdym razem gdy o nich pomyślisz. Książka systematyzuje wiedzę i pomimo że wiele tematów tu poruszanych jest nam znanych łapiemy się na tym że do pewnych zagadnień kulinarnych możemy podejść z innej bardziej wyrafinowanej strony. Poza tym dzięki niej poprawiłem swoje słownictwo,  co mnie najbardziej cieszy. Polecam.  

środa, 4 lipca 2018

The Beer Book

Po ciężkich bojach i konkursie jedenastek Anglia awansowała do ćwierćfinałów. Na wyspach święto i dyskusja o szansach na Puchar Świata. W sobotę mecz za Szwecją i raczej bez piwa się nie obejdzie. Tak się składa że na jednej z moich półek odnalazłem książkę The Beer Book gdzie w niemalże encyklopedycznym  pożarku odnajdziemy informacje o ponad 1700 piwach na świecie.


Przemierzamy pięć kontynentów, poznajemy najbardziej popularne trunki cechujące region, historię browarów, a wszystko to okraszone setkami zdjęć konkretnych marek i okolic gdzie zostały uwarzone. 


Laik jak na tacy dostaję informacje o rodzajach i gatunkach złocistego napoju. Chmielach z jakich piwo  powstało, historie poszczególnych szczepów i najbardziej charakterystycznych piwnych regionów. łapałem się na tym że idąc do sklepu posiłkuję się wiedzą nabytą z książki, wyszukuje konkretnych marek, potrafię powiedzieć jaki rodzaj piw lubię i za co konkretnie. Przyjemne uczucie.


Wypiłem hektolitry piw częściej gorszych niż lepszych. Najczęściej był to jasny Lager o smaku wody, który pod wieloma etykietami możemy odnaleźć na półce każdego marketu. Pijąc ciemnego Portera delektowałem się chwilą zatrzymując wręcz czas. Gdy po raz pierwszy spróbowałem Punk IPA z browaru Brewdog poznałem smak amerykańskich chmieli wiedziałem co będę teraz pił.


Tydzień temu spędziłem weekend w Londynie, zawędrowałem na Covent Garden do firmowego pubu Brewdoga, zamówiłem Elvis Juice (Grapefruit infused IPA), piłkarska kadra Anglii po raz kolejny zdobywała gola ze słabiutką drużyną Panamy, a ja na krótką chwilę osiągałem swoją nirwanę 


wtorek, 20 lutego 2018

Gok cooks Chinese

W zeszłym tygodniu rozpoczęły się obchody Chińskiego Nowego Roku Psa. Korzystając z okazji  pragnę poświęcić kilka słów kuchni chińskiej. Gok Wan brytyjski stylista i celebryta znany w Polsce z programu Stylowe rewolucje Goka, jakiś czas temu popełnił książkę kucharską (nawet dwie) Gok cooks Chinese


Gok Wan ma korzenie chińskie, postanowił zebrać 82 rodzinne przepisy (ojciec był właścicielem chińskiego takeaway) i podzielić się nimi ze swoimi czytelnikami. Nim jednak przejdziemy do właściwych dań Gok zapoznaje nas z trzema najważniejszymi chińskimi składnikami (czosnek, imbir i spring onion) a także siedmioma najpopularniejszymi dodatkami (fish sauce, groundnut oil, ouster sauce, rice vinegar, sesame oil, shaoxing rice wine i soy sauce).


Po wprowadzeniu przedstawiającym nam rodzinny interes i podstawy kuchni chińskiej wraz informacją jak jest podawana, przechodzimy do przepisów rozmieszczonych w ośmiu rozdziałach:

- Chinese takeaway
- Chinese Sunday Roast
- Favourite Family Wan Dishes
- Chinese Classics
- Street Food 
- Feasting
- One-pot wonders
- Modern dishes



Dania nie są trudne do przygotowania, krok po kroku jesteśmy prowadzeni przez autora, a efekt finalny jest opatrzony profesjonalnie wykonanym zdjęciem (jak powyżej). Wszystko wygląda smakowicie i kolorowo. Książka jest pięknie wydana, a sam autor nie zapomina o autopromocji wciskając co jakiś czas swoje fotografie z kuchni.


Nie mniej jest to ciekawa i interesująca pozycja. Zebrane przepisy są przedstawione przystępnie, zachęcają do dalszego zgłębiania kuchni chińskiej. A ja ze swojej strony życzę Szczęśliwego Roku Psa...

wtorek, 20 czerwca 2017

Ramsay's Best menus

Lubię wyprzedaże można na nich odnaleźć prawdziwe perełki w całkiem przystępnej cenie. Spacerując z Zosią ulicami Exeter wstąpiliśmy do WHSmith'a od kilku miesięcy mają tam dwie alejki z przecenionymi książkami, nie potrafiłem się powstrzymać i nabyłem kilka. Dziś będzie o jednej z nich, Ramsay's Best Menus.


Gordon Ramsay to kulinarny a przede wszystkim telewizyjny celebryta. Swoim nazwiskiem firmuje około 30 restauracji, które szczycą się 15 gwiazdkami Michellin. Prowadzi znane na całym świecie programy: Hell's Kitchen i Hotel Hell. Jest najlepiej zarabiającym  na świecie szefem kuchni. Słynie z wybuchowego temperamentu i dość wulgarnego języka. Ma tyleż zwolenników co przeciwników gdyż jego szkocki charakter nie raz daje znać na planie programów w których występuje. Jedno trzeba przyznać w kuchni staje się artystą i showmanem o ile mam pewne wątpliwość do jego zdolności pedagogicznych nie mogę niczego złego powiedzieć o jego umiejętnościach kulinarnych.


Best menus wydana jest dość nietypowo. Ramsay oddaje w nasze ręce 52 dania na 52 tygodnie roku. Ze swoimi propozycjami skacze po wielu krajach i kontynentach (Francja, Hiszpania, Anglia, Chiny, Tajlandia, Indie, Meksyk, Maroko itp). Oryginalna jest prezentacja. Każda kolejna propozycja to przystawka, danie główne i deser, które umieszczone są na jednej stronie, dodatkowo każda propozycja jest ruchoma (kartka jest podzielona na trzy części) w taki sposób że starter do głównego dania może pochodzić zupełnie innej części świata.


Układając menus na przyjecie można sztywno trzymać się propozycji Gordona  proponując kuchnie francuską, bądź szaleć do woli po różnych miejscach świata. Dania nie są specjalne trudne, każde ma swoją fotografię co działa na wyobraźnie a w szczególności na kubki smakowe.
Na początku trzeba się nieco oswoić z samą budową książki, która może w pierwszej chwili wydawać się nieco chaotyczna. Z czasem dostrzegamy jednak walory tego chaosu i świetną zabawę w poznawaniu kolejnych smakowitych dań. Polecam świetna książka.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Michael Caines At Home

Michael Caines to w Exeter człowiek instytucja. Posiadacz dwóch gwiazdek Michelin od 30 lat jest znanym i lubianym brytyjskim restauratorem a przede wszystkim cenionym kucharzem, bardzo często zapraszanym do BBC. Oprócz talentu kulinarnego legitymuje się barwną biografią, którą na kilku stronach streścił w swojej książce Michael Caines At Home.


Mając sześc tygodni został adoptowany, wychowywał się na farmie wraz dwójką starszego przybranego rodzeństwa. W 1987 ukończył Exeter Collage z najlepszym wynikiem na roku, następnie pracował w znanych restauracjach Londynu i Paryża by w 1994 objąć pozycję Head Chefa w Gidleigh Park, dwa miesiące później w wypadku samochodowym stracił prawą dłoń. Nie załamał się wziął się do pracy by w roku 1999 zostać docenionym dwoma gwiazdkami Michelin.



W książce oprócz osobistych odniesień można odnaleźć wiele ciekawych przepisów na bazie świeżych lokalnych produktów, autor systematyzuje również naszą wiedzę rozpisując się o dodatkach niezbędnych w kuchni, rożnych rodzajach alkoholi, przypraw, warzyw i mięs. Sporo tu praktycznych rad jak sporządzić proste sosy i które produkty, przyprawy najlepiej ze sobą się komponują. Nie zabrakło rozdziału o deserach i mojego ukochanego przepisu na ciasto marchwiowe.


Michael Caines będzie w ten weekend gościem honorowym na Exeter Festival of South West Food & Drink , na który  jak co roku się wybieram i serdecznie zapraszam.

Ps. więcej o restauracjach i daniach Micheal'a Caines'a na jego stronie tutaj...https://www.michaelcaines.com/

niedziela, 1 stycznia 2017

Gotuj zdrowo dla całej rodziny

Ostanie okruszki makowca stały się właśnie historią, coraz mniej intensywny zapach jemioły i świerkowego świątecznego drzewka przypomina o nieuchronności czasu. Pozostała lekka nadwaga i sterta świątecznych prezentów. Od pewnego czasu wśród książkowych prezentów wiodącą rolę mają książki kucharskie, a Jamie Oliver prócz doskonałych umiejętności kulinarnych jest przykładnym ojcem i mężem.



Pierwsze co zwraca uwagę to ogrom pięknych zdjęć, oprócz idealnie zaprezentowanych dań mamy fotografie żony i dzieci w typowych rodzinnych sytuacjach to jest w kuchni i przy smakowicie zastawionym stole.


W Super Food Family classic mamy ogrom przepisów na każdą porę dnia, Oliver wykorzystuje typowe śniadaniowe artykuły w sposób zdrowy na wskroś  oryginalny i kreatywny. Przykład angielskie śniadanie boczek, pomidor, pieczarki i jajka przyrządza w postaci frittaty (takiego polskiego naleśnika). Próbowałem świetne i porcja to jedyne 290 kalorii.


Nie brakuje tu wielu pomocnych rad jak przyrządzić idealną panierkę na chicken nuggets, czy sporządzić przecier na korme, jalfrezi  i thai green curry. Ostatni rozdział Zdrowo i Szczęśliwie to instrukcje jak gotować, co, w jakich proporcjach (paragraf Ile cukru możemy jeść dziennie) i wreszcie jak te nasze domowe przysmaki spożywać (paragraf Pamiętaj że twój żołądek nie ma zębów). 


Czytając i przeglądając książkę ma się wrażenie że wszystko powstaje z góry określonej harmonii. Każdy produkt ma swoje miejsce, a wszystko jest zdrowe, smaczne i przyrządzane w rodzinnym gronie.


wtorek, 6 września 2016

Nigella Bites

Minęło sporo czasu od kiedy w moje ręce wpadła książka kucharskiej celebrytki rodem z wysp brytyjskich Nigelli Lawson (prezent który podrzucił mi Mikołaj zeszłej zimy). Czas by trochę o niej napisać.


W roku 2001 Nigela na antenie Channel 4 dostała swój autorski program kulinarny Nigella Bites (kilka sezonów dostępnych jest pod tym adresem), były to wariacje na temat znanych dań na różne okazje, których przegotowanie jest łatwe i nie zajmuje zbyt wiele czasu, czyli posiłki dla zapracowanych rodzin. W tym samym roku wydana została, książka której jestem szczęśliwym posiadaczem.
Program telewizyjny był tylko inspiracją dla książki, wybrane propozycje zamieszczone są tematycznie w kolejnych dziesięciu rozdziałach:

- All-day breakfast (całodzienne śniadanie)
- Comfort food (łatwość przyrządzania)
- TV Dinners (posiłki sporządzane przy telewizorze)
- Party Girl (szybkie dania na domowe imprezy)
- Rainy days ( na niepogodę)
- Trashy (śmieciowe, proste do przyrządzenia, niekoniecznie zdrowe)
- Legacy (przepisy odziedziczone po matce)
- Suppertime (nieskomplikowane, smaczne dla przyjaciół)
- Slow-cook weekend (propozycje weekendowe niekonieczne czasochłonne)
- Templfood (propozycje dań wzmacniających, gdy nie czujemy się zbyt dobrze)

Każda z odsłon składa się z około ośmiu propozycji, niektóre są bardziej, inne mniej skomplikowane, na pewno zaskoczeniem jest propozycja na śniadanie...  Bloody Marry...


Autorka nie ukrywa, że większość umieszczonych przepisów to inspiracje daniami już istniejącymi, bardzo często podaje gdzie zaczerpnęła pomysły. Kolejne propozycje nie wymagają umiejętności szefa kuchni, każdy może poświęcić chwilę i coś upitrasić. Wszystko zapowiada się smacznie, no może nie do końca zdrowo, ale szczęśliwi nie liczą kalorii. Nie można pominąć faktu, że strona po stronie towarzyszą nam piękne fotografie prezentowanych dań, książka jest pięknie wydana i miło się z nią obcuje.
Minus, jak dla mnie jest nieco chaotycznie i wyraźny przerost formy nad treścią. Są lepsze książki kucharskie ale dla fanów Nigelli Lawson pozycja obowiązkowa.

poniedziałek, 14 marca 2016

Ugotowany

Nie tylko książkami człowiek żyje, a własnie jestem po seansie filmu Ugotowany i w kilku zdaniach chciałbym podzielić się swoimi spostrzeżeniami.


Gotować każdy potrafi, ale nie dla każdego jest to pasja i sens życia. Dla Adama Jonesa, tak właśnie jest, kuchnia to początek i koniec wszystkiego. Reszta to tylko wypełniacze czasu kobiety, używki i inne przyjemności. Popada w długi i znika. Poddaje się oczyszczeniu, gdzieś na krańcach cywilizowanego świata (stan Arizona w USA) zostaje obieraczem małż. Odbywa pokutę (milion obranych małż) i wraca by ponownie dać sobie szanse, sprawdzić się, udowodnić sobie, że jest najlepszy.
Jak to bywa ciągną się za nim jego demony przeszłości. Dawne miłości, wierzyciele i kulinarni konkurencji. Niby sztampa powielana po wielokroć, ale warto obejrzeć ten film dla tych pikanych szczegółów, jak wygląda prawdziwe życie kucharzy i restauracji w jakich pracują. Jakie mają cele i marzenia (trzy gwiazdki w przewodniku kulinarnym Michelina) i ile ich to kosztuje. Poza tym świetnie pokazany jest proces powstawania poszczególnych dań, współpraca kucharzy i stres związany z presją sukcesu. Oczywiście jak w niemal każdej tego typu produkcji miłość i przyjaźń zwycięża, a nawet największy wróg i przeciwnik wyciąga pomocną dłoń. Nie odbiera to jednak przyjemności z oglądania całości i z pewnością niesie ze sobą walor edukacyjny. Uporem, ciężką pracą a przede wszystkim współpracą można osiągnąć najwyższy szczyt.  

niedziela, 17 stycznia 2016

Gotuj sprytnie jak Jamie

Jest niedziela, choć pogoda raczej typowo angielska (deszcz, deszcz, deszcz) postanowiliśmy sobie poprawić humor pysznym jedzonkiem. Lodówka raczej pusta, ale na pizze z przepisu Jamie'go Oliver'a artykułów spożywczych wystarczyło (mąka, drożdże, sos, ser, cebula, bazylia, kawałki wędliny, oliwa z oliwek) kilkanaście minut i posiłek gotowy.


Książka Save with Jamie znalazła się u mnie całkiem przypadkiem 31 grudnia zeszłego roku. Imieninowy prezent spisuję się na medal, jest inspiracją i kompendium wiedzy kucharskiej.


Podzielona jest na siedem rozdziałów i wstęp. Wstęp to ogólne informację jak przechowywać żywność w lodówce i co potrzebujemy by móc rozpocząć przygotowywanie posiłków w domu.
Na kolejnych stronach mamy przepisy, zazwyczaj proste w realizacji i nie zajmujące zbyt wielu czasu. Propozycje ułożone są tematycznie. Jeżeli mamy ochotę na posiłek wegetariański ten umieszczony jest w jednym z rozdziałów. Tak więc znajdują się tu dania: wegetariańskie, z kurczaka, z wieprzowiny, z wołowiny, z jagnięciny i z ryby. Wszystko jest pięknie sfotografowane z informacją ile czasu potrzeba do przyrządzenia potrawy i jaką wartość kaloryczną posiada.


Warto od czasu do czasu na półce z książkami mieć pozycje praktyczne i do tego pięknie wydane. Naprawdę świetna książka kucharska z przepisami na każdą kieszeń.