Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2019

Uporczywie pogodne myśli

Udało się wreszcie zasiąść nad komputerem i spłodzić tych kilka słów, minęły dwa tygodnie od beztroskiego urlopu. Półki zapchałem kolejnymi książkami. Czas więc podzielić się cóż też takiego czytałem będąc w Polsce. 


Były to felietony Pedara de Burcy irlandzkiego komika od kilku lat zamieszkałego w Polsce wraz ze swoją Praktyczną Śląską Żoną. Uporczywie pogodne myśli to na pierwszy rzut oka przewrotny tytuł zderzenie wyspiarza z polskimi realiami nie koniecznie niosą ze sobą pozytywne konotacje. Chyba że... jest to wyjście do głębszych przemyśleń o miejscu jednostki w społeczeństwie. 
Z głębokimi to może lekko wyrost, ale powiedzmy że trafnie punktuje nasze narodowe przywary, podaje zabawne przykłady, a przy okazji konfrontuje te nasze Polskie wariactwa z irlandzkimi również nie do końca normalnymi zachowaniami.
Książka trafiła do mnie przypadkowo. Będąc w taniej księgarni trochę pod wpływem intrygującego tytułu i okładki za 12 złoty stałem się posiadaczem przezabawnej pozycji. Pchnął mnie do tego pierwszy paragraf o Polkach a przede wszystkim biblijne porównanie do Marii Dziewicy i jej Syna Jezusa:

Wszyscy wiedzą, że Jezus był Polakiem. To oczywiste:  ostatniego wieczoru swojego życia poszedł się napić ze swoimi dwunastoma kumplami, był przekonany, że jego matka jest dziewicą, a ona z kolei uważała go za Boga...

Polecam, warto. Świetna zabawna książka o nas samych. Utrzymana w duchu felietonów Jeremiego Clarksona, trafnych, zabawnych a przede wszystkim autoironicznych.


wtorek, 14 lutego 2017

Ulica marzycieli

Wszystkie opowiadania traktują w gruncie rzeczy o miłości. Pierwsza strona, pierwsze zdanie, idealnie komponuje z dzisiejszym świętem św. Walentego. Jest więc okazja by trochę poopowiadać o książce irlandzkiego pisarza Roberta McLiam'a Wilsona'a. Miłość w tej historii ma wiele twarzy, jedną z nich jest rodzinne miasto autora, Belfast piękne ale pogrążone w bratobójczej wojnie domowej. 



Robert McLiam Wilson stworzył historię prostą a zarazem ponadczasową. Mamy grupę przyjaciół zamieszkujących Irlandię Pł, są młodzi średnio interesuje ich polityka chcą żyć i kochać i o tym właśnie jest ta książka. Miłość jak i życie rządzi się jednak własnymi prawami przychodzi wtedy kiedy nikt się jej nie spodziewa, doznawana tym intensywniej gdy jesteśmy niepewni jutra. Mamy tu pogrążony w zamachach terrorystycznych Belfast i przyjaciół z z obu stron konfliktu którzy pomimo politycznych animozji normalnie ze sobą współistnieją. Czasem takie połączenie jest może być wybuchowe tym bardziej że perypetie bohaterów są z tych słotko-gorzkich.
O dziwo nie jest to dramat, zdarzają sie momenty łapiące za serducho gdy opisywany jest zamach, przeważnie jednak przedstawiane jest normalne życie mieszkańców z ich problemami dnia codziennego. Jest tu miejsce na pracę (jeden z bohaterów Misiek prowadzi całkiem pomysłowy wysyłkowy interes) jak i miłość. Jak na ironie to drugie przychodzi zupełnie nieoczekiwanie tak jak by przy okazji. Marazm zastępuje coś wznioślejszego a doczesne problemy choć ciągle istniejące, są usuwane w cień. Pełno tu głupich rzeczy jakie zdarzają się każdemu z nas, niedomówień, roszczeniowych postaw. Miłość jednak zawsze zwycięża nawet gdy się tego nie spodziewamy.

Ps. Dziś Walentynki czasem miło sobie uświadomić że to nie tylko dzień pięknych kartek i kwiatów ale i miłości która nie koniecznie musi być cukierkowa najważniejsze by była prawdziwa.