Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akira Himekawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akira Himekawa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 września 2017

Jeszcze chwila o Zeldzie


Zanim pojawią się tu kolejne książki jeszcze chwila o Zeldzie. Wczorajszego dnia mieliśmy piękne słoneczne przedpołudnie, dnia poprzedniego spadł deszcz, a trawa i drzewa mieniły się wszystkimi koralami tęczy. Nie mogliśmy tak sobie zostać w domu i zmarnować taki piękny poranek, Zosia rzuciła - Mamo, tato idziemy do biblioteki - a, że sam budynek znajduje się w bajecznym ogrodzie otoczonym średniowiecznym obwarowaniem z niedużą acz zacznie wyposażoną kawiarnią z przepyszną cappuccino długo nie myśląc ruszyliśmy w drogę.


Zosia od tygodnia forsuje grę The Legend of Zelda Ocarina of Time a będąc w bibliotece dostrzegła mangę o tymże tytule i nie mogła odpuścić zgłębienia tematu. Mając już doświadczenie z poprzednią osłoną gry (The Legend of Zelda: A Link Between Worlds) i komiksu wiedziałem że nie ma co kombinować, należy książkę wypożyczyć i nieco na dłużej zasiąść nad małą czarną. Od czasu do czasu zerkając przez ramie co też ta mała moja pociecha czyta.


Opowieść zaczyna się w wiosce Kokiri  gdzie główny bohater mieszka.  Pewnego dnia  Link bo tak nazywa się protagonista ma koszmar z udziałem księżniczki Zeldy uciekającej przed złym magiem, który następnie go atakuje. Sen jest przerwany a nad jego głową lata małą świecącą wróżkę Navi, ta każe mu natychmiast wstawać i ruszyć w stronę magicznego drzewa Deku Tree. Link dowiaduje się o przekleństwie które zostało na drzewo rzucone i jest proszony aby je złamał. Nasz bohater wykonuje zadanie które jest tylko preludium do kolejnych przygód mających związek z księżniczką Zeldą i złym magiem  Ganondorfem.
Nim wypiłem kawę i przeczytałem kilka rozdziałów Międzymorza... Ziemowita Szczerka Zosia już była po lekturze i chciała wracać do domu by kontynuować przygodę na swojej konsoli. Pogoda zaczęła się psuć, dokończyliśmy drinki i wróciliśmy do domu.

sobota, 22 lipca 2017

The Legend of Zelda...

Mija niemal miesiąc od ostatniego wpisu, nie mogłem się zebrać by sklecić kilka zdań. Powodów było kilka, ale jednym z nich była Zelda, a konkretnie The Legend of Zelda: A Link Between Worlds. Zosia dostała na urodziny konsole Nintendo 2DS z wyżej wymienioną grą i jakoś nas tak wciągnęło na kilka tygodni. Należy dodać że nie poprzestaliśmy tylko na grze w bibliotece znaleźliśmy całą półkę z mangą  w której głównymi bohaterami są postacie z gry.


Komiks Akiry Himekawy szału nie robi, ale jest świetnym uzupełnieniem gry. Idealnie wypełnia luki fabularne poszerzając naszą wiedzę o świecie i o głównych bohaterach. Konsolowa Zelda to świetna gra nastawiona na odkrywanie świata, rozwiązywania zagadek i pokonywanie kolejnych wrogów. Zarys fabularny ograniczony jest tylko do tego by pchać historię do przodu. Nasz bohater rusza na ratunek księżniczce porwanej przez złego maga, o świecie w jakim przyszło nam przebywać wiemy tylko tyle ile musimy wiedzieć reszty domyślamy się rozwiązując kolejne questy. Manga natomiast pozwala nam lepiej poznać ten świat, historię osób i przedmiotów spotkanych w grze.


Komiks i gra uzupełniają się pozwalając na lepszą frajdę z przeżywania przygody. Razem budują ciekawą opowieść o dwojakiej naturze ludzkiej, nie jednokrotnie zaskakują, ale przede wszystkim wciągają na długie godziny. Nie ważne czy masz 8 czy 38 lat bawią i uczą w równym stopniu. Idealna historia na wakacyjną przygodę. Polecam.

Ps. taka ciekawostka o popularności Zeldy za oceanem, znany nie żyjący już aktor Robin Williams tak bardzo lubił grę, że swojej córce nadał właśnie to imię...