Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mariusz Szczygieł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mariusz Szczygieł. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 września 2021

Osobisty przewodnik po Pradze

 Moja córka ma dziś ostatni dzień wakacji. Jutro wraca do szkoły. Trochę dziwny czas był to dla nas, jeżeli już dochodziło do jakiś podróży to tych lokalnych najwyżej kilku kilometrów od domu. Świat, a owszem zdarzało nam się przemierzać, ale raczej wirtualnie bądź w wyobraźni. Jeżeli mowa o tym drugim środku komunikacji to po ponad 25 latach odwiedziłem Pragę czeską i o tym będzie dziś ten wpis.


Wszystko to dzięki Mariuszowi Szczygłowi. Jego Osobisty przewodnik po Pradze to podróż dla mnie zupełnie nowa. Miasta z pogranicza wielu wyjątkowych kultur. Miasta pisarzy, malarzy, muzyków, architektów, różnego rodzaju barwnych wagabundów. O wszystkich z nich jest tu kilka słów, miejsc z nimi związanych, opowieści z pogranicza snu i jawy. Można wybrać się śladami Hrabala krążąc od baru do baru ciułając kolejne historie z zżycia tego pisarza. Przystanąć przy pomniku Haska (twórca opowieści o wojaku Szwejku) usadzonego na dość dziwacznym koniu w stylu baru piwnego. Każdy rozdział to inne miejsce inni bohaterowie, a jest ich ponad 60. Prócz tych miejsca znanych które są tu w mniejszości, częściej odwiedzamy te których zwykły turysta nie dostrzeże, jak na przykład video kabiny w mniej reprezentatywnych punktach miasta. W Polsce buduje się wielkie budowle monumenty upamiętniające bohaterów naszej historii, w Pradze są to raczej miejsca puby, restauracje jeżeli już powstają pomniki są one usytuowane nieco na uboczu z dala od głównych wężów turystyczny i czuć dystans twórcy do swojego dzieła.

Mariusz Szczygieł ma swój charakterystyczny styl. Czytając jego prace ma się wrażenie obcowania z tą samą niekończącą się opowieścią. Jest jak dziecko które dziwi się otaczającym go światem, pyta i słucha a przede wszystkim obserwuje. Polecam świetna książka i opowieść o ukochanym mieście autora. 

niedziela, 4 października 2020

Kaprysik

Długie jesienne wieczory znów stały się normą. Szarość i deszcz przykrył zielone łąki. Negatywne wiadomości dominują we wszystkich środkach przekazu. Pożary, powodzie, ogólnoświatowy wirus, złe decyzję polityków, agresywna młodzież na ulicach itp. itd. Pewnie dla tego długo się nie namyślając nabyłem po promocyjnej cenie audiobook Mariusza Szczygła.



Przemieszczając się z domu do pracy mam kilka minut dla siebie. Mogę wysłuchać wiadomości w radiu, mojego ulubionego podcastu, bądź audiobooka. Dwie pierwsze opcje prędzej czy później przerodzą się w pasmo negatywnych komentarzy. Zostanę zarzucony kolejnymi informacjami o kłamstwach i manipulacji władzy, bądź skazany na wysłuchanie krytycznej recenzji kolejnej książki. W zeszłym tygodniu z pomocą przyszedł mi Mariusz Szczygieł z jego Kaprysikiem i damskimi historiami. Ma on ten dar dostrzegania w świecie rzeczy dobrych i pozytywnych. Skrzętnie je notuje a następnie dzieli się nimi z czytelnikami.

Profesor, który chcąc wynagrodzić żonie wspólnie spędzone lata, stawia jej mały pomnik w uniwersyteckim parku. Przypadkowo odnaleziona kartka z nazwiskami kilku pań, daje początek tajemniczemu dochodzeniu, a dzięki co tygodniowej korespondencji dwóch kobiet poznajemy Polskę lat 80 i 90-tych ubiegłego wieku. Reportaż o Idze Kamińskiej, pierwszej aktorce z bloku socjalistycznego nominowanej do Oscara, raczej pozytywnym bym nie nazwał, ale o ironio wzruszył mnie i zarazem rozbawił do łez. Z czystym sumieniem mogę wiec polecić literaturę Mariusza Szczygła na długie jesienne wieczory. Rozświetla nam ten zimny deszczowy czas i zwraca uwagę na pozytywne strony świata.

poniedziałek, 28 września 2020

Book haul wrześniowy

Kończy się wrzesień i należałoby wrzucić na bloga aktualizację książkowych zdobyczy miesiąca. Nie ma ich dużo ale jest to związane i z mniejszą aktywnością czytelniczą mojej skromnej osoby. Gdy już mam chwilkę czasu zabieram aparat i z lepszym lub gorszym rezultatem pstrykam analogami otaczający mnie świat. Wracając do książek które pojawiły się na półce w bieżącym miesiącu:


- Diuna - Frank Herbert

Pojawiła się na mojej półce trochę życzeniowo, była okazja za 12 złoty a ja już od kilku lat obiecuje sobie zabrać się za ten klasyk.

- Conan Barbarzyńca - Robert E. Howard

Kolejna życzeniowa pozycja. Trochę oszukuję bo nabyłem ebook kilka miesięcy temu ale chce się zmobilizować do lektury.

- Kaprysik - Mariusz Szczygieł

Audiobook który obecnie smakuje. Damskie historie wysłuchane i spisane przez Mariusza Szczygła rozbrajają swoją naiwnością i pozytywnym charakterem.

- Dyrdymarki - Marek Niedźwiecki

Jednego dnia kupiłem, drugiego wysłuchałem trzeciego opublikowałem moje przemyślenia na blogu zapraszam tutaj...

Kolejny miesiąc w którym nie planowałem żadnych zakupów a skończyło się jak się skończyło. O tyle dobrze że tym razem część z moich zdobyczy została skonsumowana i tym pozytywnym akcentem pozdrawiam i zapraszam na następny raz.


środa, 19 sierpnia 2020

Wakacyjny book haul

Kilka dni temu wróciliśmy z wakacyjnych wojaży po Polsce, a w zasadzie po Warszawie bo tym razem na dłużej zatrzymaliśmy się właśnie w tym mieście. Przepiękna pogoda, długie spacery po nadwiślańskiej promenadzie, Starym Mieście i Nowym Świecie naładowały baterie na kolejne szare dni na Wyspach. Należało by również wsiąść margines na wszechobecną epidemie i zagrożenie Covid-19 i związane z tym niedogodności. Wróćmy jednak do książek, które udało mi się nabyć, jedynie pięć pozycji zapraszam.

- 13 Pięter - Filip Springer

Książkę już od jakiegoś czasu miałem na swojej liście, dobra cena w okolicy 14 złoty i jest moja. Reportaże nic nie straciły na swojej świeżość bo każdy z nas musi gdzieś mieszkać.

- Osobisty przewodnik po Pradze - Mariusz Szczygieł

Mariusz Szczygieł to dla mnie najlepszy polski twórca literatury nonfiction. Jego fascynacja naszymi południowymi sąsiadami musiała któregoś dnia zakiełkować właśnie takim przewodnikiem. Gdy tylko nadarzy się okazja zabieram się do czytania.

- Prawda krótka historia wciskania kitu - Tom Phillips

Wygrzebałem na promocji w Empiku, czytałem gdzieś recenzję i zapowiada się na dość przyjemną lekturę.

- Lapidarium VI - Ryszard Kapuściński

Mam pierwsze trzy tomy w wersji elektronicznej. Przyjemnie od czasu do czasu sięgać po niezobowiązujące przemyślenia cesarza reportażu, tym bardziej że to grzech nie kupić za jedyne 7 złotych.

- Trwoga i drżenie - Soren Kierkegaard

Od czasu do czasu lubię sobie sięgać po klasyków. Cena również nie odstraszała 12 złotych.

To na tyle. Nie zaszalałem z zakupami. Mam sporo zaległości i nie zabardzo chaiałem się pakować w kolejne. Pozdrawiam i zapraszam na kolejny wpis.


niedziela, 6 stycznia 2019

Nie ma

Rok 2019 czas zacząć pozycją którą ukończyłem czytać w przed dzień wigilii Bożego Narodzenia. Nie ma Mariusza Szczygła to książka o deficytach, tych których są na wyciągniecie ręki, ale i tych których nie dostrzeżemy na pierwszy rzut oka.


Jest to książka osobista napisana tu i teraz nawiązująca do wydarzeń zapamiętanych przez autora i jego rozmówców. Miały one miejsce jakiś czas temu, a pamięć jak pisze Mariusz Szczygieł (...) jest twierdzą, stoisz na jej dziedzińcu i nie możesz wyjść, bo klucze od bramy są po zewnętrznej stronie.
Pisze więc o modernistycznej willi zaprojektowanej przez Adolfa Loosa, o poetce Violi Fischerovej, o rzeźbiarzu Tomaszu Górnickim, o kobiecie, która spisała swoje życie w arkuszu kalkulacyjnym, o albańskim artyście Edim Hili, o życiu Ludwiki i Zofii Woźnickich – ich przeżyciach wojennych i chorobie psychicznej, o swoim ojcu i o zamordowanym przez macochę chłopcu. Autor badając różne formy nieobecności, opowiada o tym jak radzimy sobie ze stratą.
Najbliższy mojemu sercu jest reportaż o ostatniej wizycie Jerzego Szczygła w Pradze w roku 2015, wspólnym oglądaniu z ojcem czeskiej telewizji, zaczepianiu przechodniów czy wyprawą na czeski balet. Zwykłe odwiedziny stają się zderzeniem dwóch kultur, dwóch sposobów myślenia ojca i syna, a łączy ich Frank Kafka.
Warto po każdym rozdziale zrobić sobie krótką przerwę, posmakować, pozwolić by historia powoli nasiąkała nasz umysł, przetrawić i spojrzeć na świat oczyma autora. Bo jak to pisze Mariusz Szczygieł (...) Reportaż to nieumiejętność przeżycia własnego doświadczenia egzystencjalnego za pomocą fikcji. Zapraszam do lektury.


środa, 14 listopada 2018

Paczka

Nawet nie zauważyłem a mamy środę. Poprzedni tydzień pomimo choroby miał swoje dobre strony. Rutyna usunięta nieco w cień, a najważniejsze więcej czasu na książki. Nadrobiłem trochę zaległości ale również na horyzoncie pojawiły się kolejne pozycje do przeczytania które przybyły do mnie wraz z paczką z internetowego sklepu rewolucja.co.uk


Pięć pozycji, dwie nowości i trzy książki które musiałem mieć w swoich półkach. Oto one:

- Kapuściński non-fiction - Artur Domosławski
Nie ma co ukrywać od ponad dwudziestu lat jestem miłośnikiem twórczości Ryszarda Kapuścińskiego, z kontrowersyjną biografią miałem styczności już osiem lat temu (jestem w posiadaniu audiobooka), została wycofana z obiegu a następnie naniesiona pewne poprawki (usunięto dwa rozdziały) w wzeszłym roku książkę wznowioną w pełnym oryginalnym wydaniu.

- Nie ma - Mariusz Szczygieł
Nowość którą zakupiłem w ciemno, Mariusz Szczygieł jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Intrygująca adnotacja na tyle okładki tylko podsyciła moje zainteresowanie: Nie ma kogoś. Nie ma czegoś. Nie ma przeszłości. Nie ma ojca. Nie ma pamięci. Nie ma widelców do sera. Nie ma miłości. Nie ma życia. Nie ma penisa. Nie ma fikcji. Nie ma koloru. Nie ma własnej odmiany optymizmu. Nie ma komisji. Nie ma grobu. Nie ma siostry. Nie ma klamek. Nie ma niebieskich tulipanów. Nie ma nie ma.

- Joseph Conrad i narodziny globalnego świata - Maya Jasanoff
Konrad Korzeniowski co jakiś czas pojawia się w moim życiu. Najpierw w szkole, gdy zapoznaje się z jego twórczością i czytamy Lorda Jima. W drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku jestem pod wrażeniem Czasu Apokalipsy Coppoli, filmu którego inspiracją jest nowela Jądro Ciemności. Potem w roku 2001, gdy natrafiam na jego grobowiec w angielskim Canterbury (spędzam tam wakacje), a w roku 2013 trafia do mnie książka Wytępić to całe bydło, gdzie  autor często nawiązuje do prozy pisarza. Powiem tak, nie mogłem sobie odmówić zakupu tej biografii.

- Sztuka Powieści antologia wywiadów z  The Paris Review
Książkę polecił w Innych ochotach Jerzy Pilch, są to rozmowy z najbardziej znanymi pisarzami  XX wieku, ukazujące się na przestrzeni lat w magazynie literackim The Paris Review. (Houellebecq, Barnes, Cortazar, Marquez, Borges,Huxley, Nabokov, Hemingway i inni). 

- Mitologia Nordycka - Neil Gaiman
Przepiękna podróż w świat skandynawskich mitów, przepięknych opowieści o sprytnym Lokim i silnym Thorze. Rok temu przeczyłem w formie e-booka (moja krótka opinia tutaj...) dziś mam papierową wersję i jestem szczęśliwy.

niedziela, 15 maja 2016

Zrób sobie raj

Z każdą kolejną pozycją książkową wymazuje ze swojej pamięci stary obraz Mariusza Szczygła z talk-show "Na każdy temat", widzę jak za jego całkiem banalnymi pytaniami, kryje się drugie dno i dążenie do poznania prawdy, prawdy jakiejkolwiek choćby tej najbardziej subiektywnej. Suma takich subiektywnych prawd daje nam pewien obraz rzeczywistości. Mariusz Szczygieł napisał kilka lat temu świetną książkę o Czechach kolejną pozycję o naszych południowych sąsiadach. Zrób sobie raj to takie małe arcydzieło reportażu, przy którym należy przystanąć i chwilę się zastanowić.



Książka ta, to zbiór reportaż początkowo publikowanych w dodatku do Gazety Wyborczej. Dla przeciętnego polskiego czytelnika przedstawione tu historie ciężko będzie nazwać jednak literaturą faktu, które mają miejsce w rzeczywistym świecie tuż za naszą południową granicą, bliżej im bowiem w naszym wyobrażeniu do fantastyki lub literatury pięknej powstałej w wyobraźni autora. W niewielkiej rozmiarowo książce znajdziemy tyle postaci i ich historii, że można by obdzielić nimi kilka powieści beletrystycznych. Są tu pisarze, poeci (Egon Bondy), rzeźbiarze (Davida Černy), fotograf (Jan Saudek) i osoby fikcyjne istniejące jedynie w świadomości Czecha (wietnamska autorka czeskiego bestselleru). Czechy to zupełnie odmienny kraj, i chociaż także są Słowianami, to jednak mimo wszystko wyjątkowymi. Najważniejszy bowiem dla naszych sąsiadów jest brak religijności, tematów tabu, inaczej patrzą na patriotyzm i bohaterstwo. Pragmatyzm Czechów tez jest legendarny, wysławiony w anegdotach. Na pewno można by zazdrościć im dystansu do siebie i niechęci do patosu, autoironii, praktyczności, wyczucia absurdu i komizmu słownego czy sytuacyjnego.
Polaka będzie szokował stosunek do zmarłych, kremacja to standard, często się zdarza nieodbieranie bliskich ze szpitala, ceremonie pochówków są bardzo skromne (o ile w ogóle są) zdarzają się pogrzeby grupowe. Czech tłumaczy takie zachowanie unikaniem cierpienia, ale autor widzi w tym pragmatyzm i zwykłą oszczędność. Najlepiej to jednak tłumaczy pewien Czech:

...Czesi są wielkimi indywidualistami. W przeciwieństwie na przykład do Polaków, którzy są stadni, którzy są niewolnikami zwyczaju i tradycji. Ze stanu niewolnika za żadne pieniądze się Polaka nie wykupi. Bo on tego nie chce. "...Poza tym w Polsce zaobserwowałem duży konformizm. Może by nawet nie zrobili tego pogrzebu, może i by woleli sami w ciszy, ale nie, bo co ludzie powiedzą. Tam wszystko się robi pod ludzi, a my robimy dla siebie (...) Ci moi znajomi Polacy, to nawet komunię przyjmują, chociaż w Boga nie wierzą ani trochę(...)I tak jest z Polakami, boją się nie pójść do kościoła.

Wiele tu trafnych porównań naszych rodaków do Czechów na korzyść naszych południowych sąsiadów w kontekście tego co dzieje się w chwili obecnej:

Nasz naród do życia potrzebuje nieszczęścia. Dopiero, kiedy pojawia się nieszczęście - nieudane powstanie warszawskie czy inna klęska - jesteśmy kimś. Krzywda nas wywyższa ponad inne narody ... Polacy umieją się jednoczyć, ale wokół nieszczęścia. A ponieważ wiemy, że świat nie docenia naszego cierpienia, pokażemy: w celebrowaniu śmierci i tragedii jesteśmy mistrzami świata! (...) Aż świat wreszcie przyzna: oni cierpieli najbardziej...

Po lekturze jeszcze bardziej polubiłem Czechów zresztą jak można ich nie lubić skoro w swoim hymnie narodowym śpiewają że mieszkają w raju...

Gdzie jest mój dom,
gdzie jest mój dom?
Woda huczy wśród łąk,
bory szumią pośród skał,
w sadzie pyszni się wiosenny kwiat,
widać że to ziemski raj!
Oto jest ta piękna ziemia,
ziemia czeska - mój dom,
ziemia czeska - mój dom!

sobota, 6 lutego 2016

Laska Nebeska

Całkiem miło w tym tygodniu podróżowało mi się do pracy pociągiem. Miałem tą przyjemność, by w spokoju wysłuchać felietonów Mariusza Szczygła na temat literatury i kinematografii czeskiej. Na marginesie tych rozważań przedstawione są obiegowe opinie Czechów na temat Polaków i Polaków na temat Czechów.  


Każdy felieton to autorski komentarz do serii książek "Literatura czeska". Nie jest to jednak rozprawa na zadany temat, a jedynie luźne nawiązanie. W paragrafie o Franze Kafce jest mowa o kulisach spotkania, a raczej nie spotkania jego siostrzenicy. Wspomina okoliczności zaproszenia na ceremonie pogrzebu Vaclava Havla. Poleca wszystkim najbardziej pozytywną i optymistyczną książkę Ota Pavla Śmierć pięknych saren. Tłumaczy pojęcie szwejkowania itp itd.

Pomimo całkiem sporej dawki informacji o czołowych czeskich pisarzach (Bohumil Hrabal, Jaroslav Hasek, Ota Pavel, Vaclav Havel, Franc Kafka i inni), mnie najbardziej rozbawiło tłumaczenie przedstawicieli obu nacji na temat potocznie rozumianej uprzejmości i dobrego wychowania:

"Uprzejmość (...) Jednej z możliwych odpowiedzi na temat Czechów dostarczył mi przenikliwy Polak:
- Żadne dobre wychowanie. Czesi muszą się wszystkim kłaniać, bo są strachliwi. Na wszelki wypadek bądź miły dla każdego, bo nie wiesz, czy ten człowiek nie jest dla ciebie zagrożeniem. Przypodobaj się wszystkim. Oni to mają w genach.
Jednej z możliwych odpowiedzi na temat Polaków dostarczył mi przenikliwy Czech:
- Tłumaczyć należy to polskim wielko-państwem i poczuciem wyższości. Polak jest dumny: nie będę się wszystkim naokoło kłaniał i przednim poniżał. Niech mi się oni pierwsi kłaniają!"

Świetna książka, która jak twierdzi sam autor powstała by wprowadzić Polaków w dobry nastrój, bo tak działają na nas Czesi i ich język. Tytułowa laska nebeska to w wolnym tłumaczeniu miłość niebiańska, romantyczna. Miłość autora do naszych południowych sąsiadów. Mariusz Szczygieł nie ukrywa, że jest czechofilem, ale dostrzega w sobie też pewne zachowania przypisywane naszym krajaną, ale o tym w specjalnym dodatku do audiobooka. Polecam.




sobota, 21 listopada 2015

Gottland

Mariusz Szczygieł gdzieś głęboko w mojej podświadomości miał taką łatkę, pana od  od infantylnych pytań z talk-show "Na każdy temat" nadawanego w drugiej połowie lat 90-tych w telewizji Polsat. Od czasu do czasu czytałem jego relacje z Czech w Gazecie Wyborczej, ale nie potrafiłem wziąć go na poważnie. Ten okres zakończył się definitywnie po lekturze "Gottland" cyklu reportaży z Czech.



Paradoksalnie zacznę od końca, a więc co sam Mariusz Szczygieł pisze o swojej książce w ostatnich akapitach: 

Gdy "Gottland" chciał wejść na rynek francuski, usłyszałem obawy, że może nie znaleźć czytelników. Nie wiadomo, czy kogoś na zachodzie zainteresuje, co ma do powiedzenia Polak o Czechach. Zrozumiałem to, przedstawiciel jednego marginalnego narodu pisze o drugim marginalnym narodzie i trudno spodziewać się sukcesu.
Kiedy więc "Gottland" został Europejską Książką Roku, powiedziałem w swoim przemówieniu: "Cieszę się, że książka Polaka o Czechach została uznana za książkę Europejczyka o Europie".

Poznajemy więc świat Czechów z perspektywy polskiego reportażysty. Autor im podjął się tego karkołomnego zadania wpierw spędził wśród tubylców kilka ładnych lat, poznał ich kulturę i nauczył się języka. W książce poznajemy historię XX-wiecznych Czech poprzez pryzmat mniej lub bardziej znanych postaci. Zaczynamy od Tomasa Baty, ubogiego syna szewca który, konsekwentnie dorabia się dużych pieniędzy widząc szanse tam gdzie inni widzą porażkę. Najpierw postanawia uczyć się od najlepszych czyli w amerykańskich fabrykach Forda (dziś byśmy powiedzieli, że uprawiał szpiegostwo przemysłowe) następnie zakłada fabrykę obuwia a na jej drzwiach widnieje napis "dzień ma 86 400 sekund". Dorabia się pierwszych pieniędzy gdy wybucha I wojna światowa, wpada na pomysł jak obuć armie austro-węgierską. W latach 30-tych gdy panuje recesja, sprzedaje buty po zaniżonych kosztach, tnie pensje swoich pracowników, a żeby ich jeszcze bardziej do siebie przywiązać  buduje dla nich tanie domy czynszowe, stołówkę pracowniczą i szkołę zawodową. Jest jedynym pracodawcą w regionie, a kto wie, może i w kraju. Miasteczko Zlin staje się takim państwem w państwie, a historia Baty taką czeską opowiastką o dyktaturze. Niemcy mieli Hitlera, Włosi mieli Mussoliniego, Rosjanie Stalina, Hiszpanie Franko, Polacy Piłsudskiego, a Czesi Tomasa Bate - jaki kraj taka dyktatura.
Takich historii jest tu więcej dowiadujemy się na ich podstawie na czym polega czeski konformizm i pragmatyzm. Autor ma fenomenalną zdolność ukazywania drugiego dna, w czymś na pozór zwyczajnym.
Mnie osobiście podoba się bardzo historia największego na świecie pomnika Józefa Stalina (zdjęcie widnieje na okładce książki) i okoliczności śmierci jego budowniczego Otakara Sveca.

Jest wieczór, jakiś czas przed odsłonięciem. Otakar Svec wychodzi z pracowni, bierze taksówkę i jedzie pod Letną spojrzeć incognito na pomnik. Pyta taksówkarza, co sądzi o dziele.
- Coś panu pokaże - mówi taksówkarz. - Niech pan się przyjrzy sowieckiej stronie.
- A co tam jest?
- No chyba widać. Przecież partyzantka trzyma żołnierza za za rozporek.
- Co?!
- Panie jak go odsłonią, to tego, co to projektował, na sto procent rozstrzelają.
Otakar Svec wraca do pracowni i tam popełnia samobójstwo.

Nie chce psuć zabawy z odkrywania tak nieodległej historii naszych południowych sąsiadów, bo warto ich kojarzyć nie tylko z czeską komedią, krecikiem i wojakiem Szwejkiem.