Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serial. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 sierpnia 2021

Seriale się ogląda

Witam w moimi zupełnie nie cyklicznym blogu w którym miało być o moich czytelniczych dokonaniach a będzie o kilku serialach które udało mi się obejrzeć.

- After Life - Netflix sezon 1 i 2

Świetny serial, osadzony w brytyjskich realiach, ale tak naprawdę mógłby się dziać w każdym miejscu na świecie. Dziennikarz na skutek choroby nowotworowej traci ukochaną żonę. Z dnia na dzień jego życie staje się puste pozbawione drugiej połowy. Nic nie jest wstanie ukoić tej pustki, przyjaciele i pies jedynie pretekstem by pociągnąć kolejny dzień. 


- Wikingowie - Prime sezon 5 i 6

Obiecywałem sobie już po 3 sezonie że koniec, ale sezon 4 przelał czarę goryczy. Nic się nie trzymało kupy, brakowało jakiejkolwiek logiki w prowadzonej opowieści, twórcy nie potrafili się opowiedzieć czy idą w kompletną fikcję czy realizm. Wszystkie te problemy  maja kolejne dwa sezony ale i tak zatęskniłem po kilku laty do tej na wpół magicznej historii. Skusiłem się i obejrzałem pomimo braku jakiejkolwiek logiki i sensu.


- Ragnarok - Netflix sezon 2

Wariacja na temat skandynawskiego Ragnarok, w tle nordyccy bogowie i zmiany klimatyczne zwiastujące koniec świata. Odświeżająca historia o dorastaniu w małym mieście gdzieś na dalekiej północy. Polecam.



- Rojst - Netflix sezon 1 i 2

Uczta dla zmysłów, świetnie odwzorowane lata 80-te i 90-te ubiegłego wieku, klimatyczne zdjęcia. Fabularnie znośnie, momentami nieco ciągnąca się historia ale broni się. Porusza ciekawy wątek ziem odzyskanych, ludności napływowej i wydarzeń jakie miały miejsce tuż po wojnie.



- Farma Clarksona - Prime sezon 1

Pełen emocji, żmudny i często przezabawny rok z życia najbardziej nietypowego rolnika Wielkiej Brytanii, Jeremy'ego Clarksona. Ubawiłem się do łez pomimo że dotyczy naprawdę poważnych dylematów Brexitu i pandemii roku 2020.


 To tylko kilka pozycji o których chciałem napisać, Obejrzałem dwa sezony Castlevanii (Netflix), które były nostalgicznym powrotem do dzieciństwa. Odnalazłem w sieci serial Defiance który początkowo mnie zaintrygował historią ziemi po inwazji obcej cywilizacji która zdeformowała planetę i wraz z innymi przybyszami na niej zamieszkała. Jednak z każdym kolejnym odcinkiem raczej niczym odkrywczym mnie nie zaskakiwał. Pomimo to całkiem ciekawa produkcja, którą można chyba obejrzeć na Canal +. To na tyle dzisiaj do następnego wpisu.

niedziela, 17 stycznia 2021

Seriale się ogląda

Znów mamy lockdown. Trzeci. Nieco inny niż poprzednie ale jednak. Więcej czasu w domu, więcej czasu dla rodziny, książkek i seriali. W ostatnich kilku miesiącach trochę ich nadrobiłem i chciałbym podzielić się moimi krótkimi dokonaniami.

- The Mandalorian - sezon 2 Disney+

Świetnie zrealizowany serial, trochę taki nostalgiczny powrót do dzieciństwa, walki dobra ze złem. Fabuła trzyma poziom dużo lepiej niż w sadze kinowej, wszystko okraszone świetnymi efektami specjalnymi. Widać, że twórcy mieli pomysł na serial.


- Start Trek Discovery - sezon 3 Netflix

Kolejna nostalgiczna podróż. Lubię nową odsłonę osadzoną w kompletnie dziewiczym czasie. Podobnie jak w poprzednich odsłonach ma swój niepowtarzalny klimat i bohaterów którzy są wierni swoim ideałom.


- The Boys - sezon 1 i 2 Amazon Prime

Prawdopodobnie najlepszy serial jaki obejrzałem w zeszłym roku. Serial o superbohaterach którzy borykają się z takimi samymi słabościami jak my. Fizycznie może to i nadludzie, ale ich kręgosłup moralny skłania do głębszej zadumy. Świetny serial gdzie bohaterowie są odzwierciedleniem świata który nas otacza.


- The Expanse - sezon 3, 4, 5 Amazon Prime

Kolejny serial z gatunku sci-fi. Jest w nim wszystko dobry thriller, kryminał ale przede wszystkim kino przygodowe osadzone w kosmosie. Obca cywilizacja, międzyplanetarne korporacje a w ostatnim sezonie międzygwiezdny terroryzm. Jeszcze pozostało mi kilka odcinków obecnego sezonu i oczekiwanie na zwieńczenie historii w sezonie 6.


- Paragraf 22 - (6 odcinków) HBO

W ramach odrabiania zaległości sięgnąłem po ekranizację kultowej powieści Joseph Heller o tym samym tytule.  Akcja serialu rozgrywa się w czasie drugiej wojny światowej. Jej głównym bohaterem jest amerykański bombardier Yossarian, stacjonujący wraz ze swoją jednostką we Włoszech. Świetnie ukazuje bezsens wojny wraz ich absurdami. Całość obejrzałem jednego dnia. Świetny serial polecam każdemu.



Chciałbym jeszcze wspomnieć o dwóch serialach. Wychowane przez wilki to serial wyprodukowany przez Ridleya Scotta dla HBO gdzie dwoje androidów ma za zadanie wychowywać ludzkie dzieci na tajemniczej, dziewiczej planecie. Powiem tak zainteresował mnie, ale pewne zwroty fabularne (częste ostatnio u tego reżysera) iryowały. Jestem jednak ciekawy jak zostanie poprowadzona ta historia w kolejnych sezonach. Drugi serial również powstał dla HBO. Romulus jak mi się wydaje opowiada o początkach miasta Rzym. W pierwszym sezonie mamy braci bliźniaków (dwujajowych) żaden z nich nie nosi imienia Romulus. Historia długo się rozkręca, wraz z pojawieniem się dziwnego leśnego ludu wciąga. Czekam na kolejne odsłony. Do usłyszenia wkrótce.

sobota, 29 sierpnia 2020

Człowiek z wysokiego zamku

Człowieka z wysokiego zamku Philipa K. Dicka przeczytałem bardzo dawno temu, wiele faktów związanych z fabułą umknęło mi z pamięci. Imiona, postacie a pewnie i wydarzenia mniej istotne dla historii pokrył kurz upływającego czasu. Wyrył mi się natomiast intrygujący pomysł i bardzo zawoalowany przekaz autora do czytelnika.


Z różnych przyczyn nie powróciłem ponownie do lektury książki. Sięgnąłem natomiast po serial emitowany na platformie Amazon Prime. Dwa pierwsze sezony pochłonąłem w ciągu kilku dni i pomimo widocznych zmian w fabule w miarę wiernie przekazuje koncept autora. Akcja powieści rozgrywa się w drugiej połowie XX wieku alternatywnego świata na Zachodnim Wybrzeżu w Stanach Zjednoczonych. Po przegranej drugiej wojnie światowej ta część Ameryki znalazła się w japońskiej strefie wpływów politycznych. Świat rządzony jest przez zwycięskie państwa Osi, natomiast przedstawiciele podbitych narodów w większości pełnią rolę służących. USA znajdują się częściowo pod okupacją niemiecko-japońską, środkowe Stany są strefą buforową, zależną od obu mocarstw. Europa i Afryka zostały podbite przez Rzeszę, a Rosjanie (i inni Słowianie) zepchnięci za Kaukaz. Wciąż istnieje ruch oporu który rożnymi metodami próbuje walczyć z okupantem. W drugim biegu pojawia się alternatywna kronika filmowa czasów II wojny światowej gdzie to Niemcy i Japończycy przegrywają z aliantami. Tajemniczy autor filmów (choć należało by powiedzieć kolekcjoner) wszelkimi sposobami stara się je skompletować gdyż te mogą wpłynąć na losy świata. Oczywiście pojawiają się protagoniści którzy mają własne cele i powody by inaczej pokierować wydarzeniami. Sprawnie poprowadzona fabuła ukazuje nam postacie targane emocjonalnymi rozterkami. Obergruppenführer John Smith to amerykański bohater wojenny, który obecnie z ramienia SS sprawuje władzę w niemieckiej strefie wpływów. Juliana Crain pragnie aktywnego udziału w ruch oporu, który okazuje się nie do końca czysty w swoich intencjach.

Przedstawiona fabuła to tylko pretekst do bardziej finezyjnych rozważań nad naszym światem. Istnieje wiele innych alternatywnych miejsc gdzie historia potoczy się inaczej. Osie czasu przecinają się nasi bohaterowie mimo swoich podobieństw są kształtowani przez inne wydarzenia i doświadczenia. Oni mają również swoich odpowiedników w kolejnych alternatywnych miejscach. A co najgorsze jedni, drudzy jaki i trzeci dążą do samozagłady. Ciekawa to historia trochę fatalistyczna, ale kto wie. Zapraszam do obejrzenia serialu ale i przeczytania książki. W tej tajemniczy Abendsen to autor powieści Utyje szarańcza która podobnie jak kroniki filmowe przedstawia aliantów jako zwycięzców.

piątek, 15 maja 2020

Kierunek noc

Dzisiaj kilka słów na temat netflixowej produkcji Kierunek noc. Lubie fantastykę Jacka Dukaja minimalistyczna w konstrukcji świata, a zarazem w odbiorze z głębokim filozoficznym przesłaniem. Kilkanaście lat temu wpadła w moje ręce książka Inne Pięśni i się zakochałem. Alternatywny świat (wg koncepcji Platona i Arystotelesa) gdzie człowiek potrafi kształtować własną formę i zmieniać materie ziścił się na kartach tej powieści. Wróćmy jednak do serialu który inspiruje się Starością aksolota.


U Dukaja do naszej planety dociera zabójcze promieniowanie z nieokreślonego bliżej źródła. Zagładzie ulegają wszystkie biologiczne formy, „przeżywają” jedynie te jednostki, które odpowiednio szybko zdołały stworzyć wirtualną kopię swojego umysłu. Serial natomiast skupia się zaledwie na jednym epizodzie związanym pasażerami lotu z Brukseli do Moskwy, którzy zostają porwani przez włoskiego oficera służb NATO. Poczałkowo nie dają wiary szaleńczemu tłumaczeniom porywacza, ale kolejne wydarzenia potwierdzają słowa Włocha. Ludzkość zostaje uśmiercana przez promienie słoneczne a jedyny ratunek do uciec przed nimi w czeluści nocy. 
Tu docieramy do setna tej produkcji. Każdy też ma inne motywacje i powody, dlaczego akurat w tym dniu wybrał się w podróż do Moskwy. Są więc m.in. Mathieu, pilot samolotu, Sylvie, młoda dziewczyna, która właśnie straciła bliskiego jej mężczyznę, czy Ines, influencerka. Mamy też Ayaza, postawnego, budzącego respekt milczka, wycofanego Rika, Jakuba, mechanika linii lotniczych i Zarę z synkiem, który w Rosji ma mieć przeprowadzoną trudną operację, kluczową dla jego późniejszego życia. Łącznie samolotem leci kilkanaście osób, które są na siebie skazane. 
Wydaje się że cała zagłada to tylko pretekst by ukazać naturę człowieka w ekstremalnych dla niego warunkach. Biorąc pod uwagę kontekst, zagłada świata, serial jest kameralny. Większość scen odbywa się we wnętrzu samolotu, W zasadzie nie wiemy nic o wydarzeniach na zewnątrz prócz szczotkowych informacji zaczerpniętych z internetu (ten pomimo zagłady wciąż działa). Odnajdują tam również miejsce gdzie ewentualnie istnieje bezpieczne miejsce. Nim jednak do niego docierają zmierzą się ze swoimi słabościami.
Serial ma niewiele wspólnego z książką Dukaja, sezon pierwszy to tylko rozwinięty, bardzo krótki jednostronicowy epizod z samego początku opowieści. Może kolejne odsłony jeżeli w ogóle będą, będzie  bardziej w duchu dukajowej fantastyki. Jak na razie to taka sobie pozycja, mająca potencjał na coś naprawdę ciekawego.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Seriale się ogląda

Z niecierpliwością jak pewnie miliony fanów oczekiwałem na finałowy sezon Gry o tron. Nim to jednak nastąpiło minęło dwa długie lata. Przeglądając bloga natknąłem się na wpis z września 2017 roku o najciekawszych serialach obejrzanych w owym czasie. Nigdy nie byłem nałogowym oglądaczem seriali, ale znalazło się kilka które zapamiętałem od tamtego czasu.


Mam słabość do serii Star Trek i nie inaczej jest z najnowszą odsłoną Star Trek Discovery. Bardziej mroczny klimat odpowiadający współczesnym realiom, porusza tematy z pogranicza nauki i fantastyki. Alternatywne światy, obce cywilizacje, galaktyczne konflikty, a przede wszystkim miejsce jednostki we wszechświecie, stawianie granicy między człowieczeństwem a boskością.  Polecam.



Altered Carbon to opowieść o tym jak nowe technologie zmienią świat, jak powstanie nowa grupa społeczna  potrafiąca przenosić swoją jaźń w nowe ciało i żyć wiecznie. Z czym to się wiąże i jakie niesie ze sobą konsekwencję dowiemy się ogladając serial Netflixa. Ciekawy obraz przeszłości dający pole do rozważań nad istotą człowieczeństwa. Polecam.


1983 alternatywna historia Polski. Atak terrorystyczny który zmienił bieg historii. Mamy 2003 rok żelazna kurtyna wciąż istnieje a Polska stała się państwem policyjnym na pograniczu dwóch światów. Młody chłopak świeżo upieczony prawnik poszukuje prawdy o wydarzeniach tego feralnego roku. Brzmi ciekawie nieco gorzej z realizacją i logiką niektórych wątków. Pomimo wszystko polecam.




The last Kingdom jest adaptacją cyklu Wojny Wikingów Bernarda Cornwella. Jak do tej pory obejrzałem dwa sezony kolejny trzeci czeka na mnie na Netfliksie. Akcja toczy się w drugiej połowie IX wieku. Syn saskiego szlachcica, Uhtred, zostaje osierocony i porwany przez Wikingów, którzy wychowują go jako jednego z nich. Już jako młody wojownik obserwuje upadek kolejnych brytyjskich królestw i toczy ze sobą wewnętrzną walkę, zastanawiając się, kim tak naprawdę jest - Sasem czy Wikingiem. Ciekawa opowieść o lojalności, miłości i obowiązku. Polecam.



Colony to moje odkrycie z przed kilku tygodni. Ziemia zostaje najechana przez przybyszów z obcej planety. Część ludzkości decyduje się na współpracę otrzymując pewne przywileje, część walczy w ruchu oporu. Większość próbuje przetrwać chroniąc swoich najbliższych. Małżeństwo Bowmanów w czasie inwazji traci syna i za wszelką cenę próbuje go odnaleźć. Will eks agent FBI decyduje się na współpracę z tymczasową władzą, jego żona Katie szuka pomocy w ruchu oporu. Jak to się skończy zapraszam do oglądania.

Było jeszcze kilka innych seriali te które utkwiły mi w pamięci to:
- Wikingowie (sezon 4) pierwsze dwa sezony rewelacyjne, trzeci do pewnego momentu całkiem dobry, ale o czwartym szkoda gadać, do piątego jakoś mnie nie ciągnie.
- Zagubień w kosmosie, pierwszy odcinek pilotowy dobry trzymający w napięciu, potem tylko gorzej taka familijna telenowela gdzieś w kosmosie.
- Kroniki Shannary sezon 2 (ciekawe zdjęcia kiepska fabuła i gra aktorska) o pierwszym sezonie pisałem tu...
- Grimm nawet ciekawe nawiązanie do starych baśni i współczesnej popkultury jeszcze wrócę.

Na Netfliksie odznaczyłem jeszcze kilka seriali, ale jakoś nie miałem ochoty ich obejrzeć, albo porzuciłem po jednym odcinku i nawet nie chcę robić im kryptoreklamy.

czwartek, 21 września 2017

Seriale się ogląda

Minęło trochę czasu od ostatniego wpisu. Wakacje, piękna pogoda, a w miedzy czasie serialowe zaległości raczej odciągnęły mnie od czytania. Nie żeby kompletnie nic, ale dwie czy trzy pozycje raczej szału nie robią. Zostawmy więc dzisiaj książki na półkach do czasu gdy dni będą krótsze a wieczory chłodniejsze. Zatrzymajmy się trochę przy serialach. Jak by na to nie patrzeć lwia ich część garściami czerpie z książkowych pierwowzorów. 


Maj i czerwiec niemal kompletnie poświeciłem Star Trek: Enterprise. W dzieciństwie byłem zafascynowany tym uniwersum, miejscem ziemian wśród gwiazd, odkrywaniem nowych planet i cywilizacji. Ziemia jawiła się jako ostoja spokoju daleka od jakichkolwiek konfliktów której jedynym celem była wiedza i możliwość dzielenia się nią. Star Trek: Enterprise opowiada o początkach ziemskie eksploatacji kosmosu i co poprzedziło skok cywilizacyjny. Każdy odcinek o odrębna historia, wśród których można wyłapać prawdziwe perełki. Jak to w serii o Star Treku przemycane są problemy i obawy dotykające nas obecnie. Miejsce jednostki we wszechświecie, odrębności rasowej, kulturowej i kwestie zrozumienia relacji nauka kontra siły nadprzyrodzone są tu zauważalne na każdym kroku. Kolejne sezony gdy poruszano tematy dotyczące podroży w czasie, wywoływały we mnie znużenie a brak spójności zniecierpliwienie. Choć ostanie odcinki nie trzymały poziomu to dla fanów jest to pozycja obowiązkowa.


Na The 100 trafiłem przypadkowo i wciągnęło mnie na na twa tygodnie. Ziemia po zagładzie nuklearnej nie jest zdatna do życia grupa kilkuset ludzi ratuje się jednak na stacji kosmicznej. By przetrwać muszą się zorganizować. Nowe prawa, obowiązki i kary mają im pomóc w przetrwaniu. Pewnego dnia bez żadnego uprzedzenia wysyłają grupę 100 nieletnich przestępców na Ziemię. Nawet nie wiem kiedy pochłonąłem cztery sezony, na luty przyszłego roku zapowiedziany jest piąty sezon. Serial jest adaptacją książki Misja 100 autorstwa Kass Morgan.


Koniec lipca to powrót do Westeros i siódmej odsłony kultowego serialu HBO Gra o tron, produkcję czekał jeszcze większy rozmach: bitwy morskie, podniebne szarże smoków, Inni szturmujący mur na północy, no i wskrzeszony lodowy smok. Jak zawsze było kilka zgonów ale również powrotów starych znajomych, trochę się działo, a na koniec spotkanie na szczycie. Teraz pozostało nam czekać na sezon zamykający historię. Chyba, że wcześniej George R.R. Martin wyda dwa ostanie tomy z cyklu Pieśń Lodu i Ognia.


W między czasie obejrzałem trzeci sezon Wikingów. Trzymał poziom i napięcie ale czegoś brakowało mi z poprzednich sezonów. Król Ragnar Lothbrok to już nie młody wiking, a dojrzały wojownik, który na pewne kwestie ma nieco inne spojrzenie, aniżeli jego towarzysze. Oblężenie Paryża i jego zdobycie robi wrażenie choć z prawdziwą historią bohatera ma niewiele wspólnego. 


W zeszłym tygodniu obejrzałem drugi sezon The Expanse to serial w konwencji  space opery, oparty na książce Przebudzenie Lewiatana autorstwa Jamesa S.A. Coreya. Akcja toczy się 200 lat w przyszłości, początkowo jesteśmy wciągnięci w historię detektywistyczną w centrum której jest zaginiona kobieta. Z czasem historia rozrasta się do konfliktu miedzy mieszkańcami Ziemi, Marsa i Pasa Asteroid. Zagrożenie jednak przychodzi z gwiazd. Serial trzyma w napięciu zachęca do przemyśleń nad naturą człowieka.
W między czasie obejrzałem jeszcze kilka seriali. Powróciłem do oryginalnej serii Star Trek z lat 60-tych ubiegłego wieku, obejrzałem serial Mgła na podstawie prozy Stephena Kinga, serial W garniturach i The Defenders pierwsze dwa odcinki. Teraz czekam na Star Trek Discovery którego premiera już za kilka dni na Netflixie.
Dzięki Netflixowi wpadłem w małe uzależnienie, ale obiecuje, że jeszcze w tym tygodniu wrócę z kolejnymi wpisami o książkach. 

środa, 11 stycznia 2017

Seriale 2016

Styczeń to dobry miesiąc by podsumować miniony rok. Od czasu do czasu na tym blogu można natknąć się na wpisy dotyczące seriali czy kina, zazwyczaj są one powiązane mniej lub bardziej z prozą na podstawie której zostały nakręcone. Nie jestem może jakimś wielkim pasjonatem seriali i większość z nich oglądam dzięki  platformie Netflix. Dziś chwiałbym zestawić siódemkę najlepszych jakie obejrzałem w zeszłym roku.



1. Gra o tron (HBO) - gdybym miał wskazać serial który w ostatnich latach najbardziej mnie poruszył była by to Gra o tron. Brutalny świat Westeros wciąga i nie pozwala o sobie zapomnieć. Seria szósta ruszyła fabułę do przodu jeszcze bardziej przywiązując mnie do historii.

2. Stranger Things (Netflix) - powrót do lat osiemdziesiątych, małe miasteczko gdzie wszyscy się znają, nagle znika mały chłopiec a w okolicy zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Świetny klimat i znakomita gra aktorska Winony Ryder.

3. The Crown (Netflix) - serial z brytyjską rodziną królewską w tle, od zaślubin księżniczki Elżbiety z księciem Filipem poznajemy tajemnice i sekrety najsłynniejszej współcześnie panującej rodziny.

4. The Expanse (Netflix) - zagadka kryminalna gdzieś w niedalekiej przyszłości, w tle narastający konflikt między dekadencką Ziemią a potomkami kolonistów Marsa, pośrodku pas planetoid ekonomicznie wyzyskiwany przez obu konkurentów.

5. 3% (Netflix) - brazylijska produkcja w kimacie post apokaliptycznym. Zdewastowana ziemia pogrążona w chaosie gdzie szanse na lepsze życie ma 3% społeczeństwa w tym celu każdy kto ukończy 20 lat poddawany jest testowi. Świetne studium psychologiczno-socjologiczne.

6. Daredevil (Netflix) - sezon drugi całkiem udanej serii o niewidomym marvelowskim superbohaterze. W tle historia Elektry i Punishera warto poświęcić trochę czasu kawał dobrego kina akcji.

7. Jessica Jones (Netflix)- mroczna historia całkiem nowej postaci w marvelowskim świecie, o ile w Daredevil mamy film akcji tu raczej doświadczymy psychologicznego thillera. Trzyma w napięciu choć momentami się dłuży.

Całkiem dobrze oglądało się Ascension (o programie podroży kosmicznych), Glitch (kolejna wariacja na temat powracających z za grobu) i Designated Survival (USA po zamachach terrorystycznych) nieco gorzej wypadły Kroniki Shannary i Between z którego zrezygnowałem po pierwszym sezonie.

niedziela, 25 września 2016

Kroniki Shannary

Na temat serialu Kroniki Shannary słyszałem wiele dobrego i złego. Po pierwsze powstał na podstawie kultowego cyklu Terrego Brooksa, po drugie reprezentuje gatunek high fantasy, po trzecie część krytyków posądza autora o plagiat dzieła Tolkiena.



W zeszłym tygodniu przeglądając ofertę Netflixa natrafiłem na serial i w kilka wieczorów pochłonąłem pierwszą serię. Pierwsze spostrzeżenia, produkcja skierowana jest do publiczności małoletniej, grupa docelowa to przedział wiekowy 12-18 lat, wątki tak są poprowadzone tak by zainteresować młodych widzów. Młodzi piękni bohaterzy, proste w odbiorze historie, jasno zarysowane postaci, poza kilkoma wyjątkami wiemy kto jest dobry, kto zły. Piękne obrazy przemierzanych krain, nieco landrynkowy baśniowo post apokaliptyczny świat, barwne postaci ludzi, elfów, gnomów i trioli. A wszystko to w stylu młodzieżowego klipu wprost z MTV.


To chyba tyle jeżeli chodzi o plusy. Dwa największe minus to gra aktorska i fabuła. Na pewno prawdą jest to, że Terry Brook całymi garściami czerpał z trylogii Tolkiena. Świat któremu grozi zagłada, drużyna która może go uratować (u Tolkiena brzemieniem jest pierścień u  Brooka nasienie drzewa), śmieć ukochanego syna króla, szaleństwo starego władcy (opętanie przez demona), postać długowiecznego druida która do złudzenia przypomina Aragona, końcowa konfrontacja z siłami zła itp itd.
Podobieństw można by odnaleźć więcej, na pewno nieco oryginalnego charakteru dodaje fakt, że obecny świat powstał na zgliszczach dawnej cywilizacji do złudzenia przypominający nam czasy współczesne. Co jakiś czas natykamy się na relikty przeszłości, jest to intrygujące i muszę przyznać że ciekawość jak do tego doszło zwyciężyła z nieco nużącą fabułą.


wtorek, 29 marca 2016

Jessica Jones

Netflix konsekwentnie przenosi uniwersum Marvela na mały ekran. Obok Daredevila tworzy drugą serię o Jessice Jones.


Jessica Jones to komiks nietypowy i całkiem młody. Pierwsze zeszyty wydane zostały w 2001 roku i były przeznaczone dla dorosłego czytelnika. Tą formułą próbuje podążać serial, który ma niewiele wspólnego z typową komiksową fabułą, a nastawiony jest na stronę psychologiczną bohaterów. Jessica Jones to detektyw który posiada super moc, nie afiszuje się nią, wygląda jak typowa mieszkanka Nowego Jorku. Z kolejnymi odcinkami poznajemy jej tajemnicę i niezwykle utalentowanego człowieka przed którym się ukrywa (Kilgrave), a który posiada moc kontrolowania ludzkich umysłów.
Sporo tu wyraziście zarysowanych pobocznych bohaterów, wybijającym się na czoło Lukiem Cagiem, którego historię poznamy w kolejnej serii nadawanej przez Netfliks (premiera we wrześniu 2016). Gdzieś w tle pojawia się również tajemnica organizacja. Przede wszystkim to walka dwóch superbohaterów, pomimo że wiemy z kim się utożsamiamy, są momenty że zadajemy sobie pytanie kto tu jest tym złym. 
Serial jest wciągający, choć momentami się dłużył, sporo przedstawiono tu konfliktów wewnętrznych bohaterów, dużo mniej akcji niż w bliźniaczym Daredevilu. Matt Murdock to postać pozytywna, a o Jessice Jones nie można tego do końca powiedzieć, ale może dlatego łatwiej się z nią utożsamić i zrozumieć jej poczynania. 
Jeszcze jedno, świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa idealnie oddająca klimat serialu. 

poniedziałek, 28 marca 2016

Daredevil sezon 2

Sezon pierwszy Daredevila to było świetne wprowadzenie do świata Marvela, ciemny psychologiczny thriller z dużą dawką akcji, z konsekwentnie prowadzoną fabułą i zakończeniem świetnie zamykającym całość.


Drugi sezon to układ w stronę fanów komiksu. Pojawiają się nowi bohaterowie Punisher i Elektra, poznajemy ich historię i związek z głównym bohaterem. Sezon drugi dzieli się na trzy części. Pierwsza to wprowadzenie bohaterów, druga to historia Punishera a trzecia Elektry. Pomimo że całość fabularną podobnie jak poprzednio zamyka finał, dając przedsmak tego co może czekać nas w kolejnym sezonie, to nie czuje się tu stu procentowej konsekwencji w wydarzeniach które co chwila się przeplatką zaburzając koncentracje na bieżących wydarzeniach.
Jest tu sporo akcji, scen walk, bohaterowie są pełnokrwiści i pomimo nierealności świata, prezentują się całkiem realnie. Jak poprzednio poziom trzyma główny czarny charakter (wzbudzający chwilami sympatię, ale tylko momentami)  Wilson Fisk tym razem zdobywając władzę w więzieniu, nieco mieszane uczucie mam do grupy (Ręka) która nagle pojawia się w mieście i niecodziennymi metodami próbuje zdobyć władzę.  
Świetnie prezentuje się ten świat i przenikanie się historii marvelowskich bohaterów. Są tu nawiązania do innego serialu ze stajni Marvela a produkowanego przez Netfliks, Jessica Jones. Z wypiekamy na twarzy czekam na kolejne sezony.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

The Last Kingdom serial

BBC nakręciło świetny serial na podstawie powieści Bernarda Cornwella. Nazwisko gdzieś mi się kołatało w głowie przy okazji Trylogii Świętego Graala, ale kompletnie nie zdawałem sobie sprawy że jest on twórcą serii o przygodach angielskiego żołnierza Richarda Sharpa. Książek nie czytałem, ale swego czasu TVP emitowała 15 odcinkowy serial BBC pod podobnym tytułem z Seanem Beanem w roli głównej, naprawdę świetny kawał kina osadzony w okresie wojen napoleońskich.
Wracając jednak do "Ostatniego Królestwa", trochę z zazdrością przyglądałem się jak angielska telewizja publiczna ekranizuje powieść osadzoną w okresie podbojów wikińskich i krystalizowania się państwa angielskiego.


  

Przedstawiona jest tu historia syna angielskiego możnowładcy. Uther po śmierci ojca dostaje się do niewoli Wikingów, a w zasadzie jarla Ragnara, który ponad wszystko ceni odwagę i męstwo. Chłopak jest zadziorny i bitny, stary wiking widzi to i dlatego czyni z młodego niewolnika, prawie swego syna.
Młodemu chłopakowi zdecydowanie bardziej odpowiada życie wśród Wikingów, nieskrępowane, dzikie i wolne, nieograniczone surowymi nakazami religii chrześcijańskiej, gdzieś jednak w głębi duszy nie przestanie być synem swojego narodu. Okazja nadarza się gdy jego przybrana wikińska rodzina zostaje haniebnie zamordowana a on sam musi się skryć i odnaleźć zemstę na mordercach. Rusza więc do największego na wyspie królestwa Wesseksu, by u boku tamtejszego władcy móc dokonać zemsty. Nic jednak nie układa się po myśli młodego wojownika, zostaje wplątany w sprawy wagi o wiele większej niż prywatna wendeta.
Serial jest o tyle ciekawy iż pomimo tego że akcja toczy się wokół głównego bohatera, poznajemy kawał średniowiecznej historii Anglii. Najazdy wikińskie, zjednoczenie rozbitych królestw pod władzą Alfreda Wielkiego, walka chrześcijaństwa z wciąż nie do końca wykorzenianymi starymi religiami, zdrady itp itd.
Serial ma tylko 8 odcinków a po obejrzeniu poczułem jakbym obejrzał kilka sezonów Gry o tron, akcja non stop pędzi do przodu, Uther gna przez ten średniowieczny świat na złamanie karku, jego towarzysze wyraźnie nie nadążają za nim, wykruszają się gdzieś po drodze,  a szczególnie mowa tu o płci pięknej. Robi dużo głupot nie uczy się na błędach (przynajmniej w tej odsłonie) ale jest honorowy i sprawiedliwy. Trochę potrwa nim przekona do siebie władcę Wesseksu i wiele poświęci by uratować swoją starą nową ojczyznę. Naprawdę świetny serial. 
Mam nadzieję że nie będę musiał długo czekać na kontynuację, Ostanie Królestwo to pierwszy tom z cyklu o Wojnach Wikingów która ma w sumie pięć odsłon.      



środa, 26 sierpnia 2015

Daredevil serial

Jako dziecko namiętnie całe kieszonkowe wydawałem na komisy. Wydawnictwo TM-Semic zalewało ówczesne kioski Ruchu zeszytami z super bohaterami Marvel Comic i DC Comic, które po dzień dzisiejszy zalegają pod stertą kurzu gdzieś w moim rodzinnym domu. O ile dobrze pamiętam najbardziej upodobałem sobie trojkę bohaterów Spdermana, Punishera i Batmana. Byli najmniej oderwani od rzeczywistość i przy odrobinie wyobraźni mogli spacerować ulicami naszego miasta. Ok, przy dużej dawce wyobraźni. Od tego czasu minęło niemal 25 lat miłość do superbohaterów wraz z dojrzewaniem uleciała z młodego umysłu. Jedynie od czasu do czasu wracam do wspomnień z dzieciństwa przy kolejnych premierach kinowych hitów Marvela czy DC. Zdarzają się perełki pokroju Batmana Nolana (szczególnie druga część trylogii) czy ostatniego Capitana Ameryki, ale generalnie utwierdzam się w przekonaniu że interesują mnie nieco inne historie.



Mamy jednak wakacje a czas ten rządzi się nieco innymi prawami. Na Daredevila natknąłem się po raz pierwszy w 2003 roku oglądając film z Benem Affleckiem, nie zapadł mi jakoś w pamięci na dłużej, jedna z takich nijakich produkcji. Aż do sierpnia tego roku, gdy zupełnie przypadkiem zapuściłem na Netfiksie pierwszy odcinek serii (zachęcony polskimi napisami) i wciągnęło mnie na kolejne trzy godziny a następnie na kolejne dwa wieczory.

Gdyby ktoś mnie zapytał co w nim takiego szczególnego, odpowiedział bym ciekawa historia, powiązana ze sobą ciągiem logicznych następstw. Nie jest to serial wybitny, ale konsekwentny, krok po kroku poznajemy bohaterów, najpierw dwójkę młodych prawników otwierających swoje biuro ich pierwszą klientkę i zamaskowanego obrońce uciśnionych. Widzimy jakie relacje panują w mieście, skorumpowanych policjantów, zastraszonych mieszkańców, gangi i grupy przestępcze, coś lub ktoś je łączy ale tego dowiadujemy się później. Informacje są dawkowane powoli. Mamy bohatera i jego antagonistę, o tym drugim wiemy naprawdę niewiele ukryty gdzieś w cieniu "pociąga za sznurki". Z odcinka na odcinek dowiadujemy się więcej. Fabuła prowadzona jest wielowątkowo, prawnicy którzy próbują zapobiec wysiedleniu mieszkańców jednej z dzielnic, byłą klientkę która zostaje ich sekretarką i która prowadzi własne śledztwo z pomocą lokalnego dziennikarza, zamaskowanego superbohatera który strzeże ulic nocą, organizację przestępczą która boryka się z własnymi problemami. Powoli wątki łączą się w jedną całość dowiadujemy się komu zależy na wysiedleniu lokatorów, główny antagonista ujawnia się pod wpływem miłości, wybucha wojna gangów w którą wplątany jest tytułowy Daredevil, pojawiają się i giną kolejno dobre i złe charaktery. W między czasie poznajemy przeszłość Daredevila, jego ojca i okoliczności w jaki posiadł swoje umiejętności. Wszystko poprowadzone jest bardzo zgrabnie, poznajemy przeszłość Wilsona Fiska (Kingpin główny boss) powody, że robi to co robi, możemy zrozumieć i wytłumaczyć jego postępowanie, również jego miłość do miasta, choć metody te są wysoce drastyczne i niemoralne. Poczynania Daredevila (Matta Murdocka niewidomego prawnika) też są dla nas jasne. Ma misje wizję lepszego świata, ale nie widzi innej możliwości jego poprawy, więc zakłada swój kostiumy stawiając się ponad prawem. Każde działanie ma przyczynę, swoje konsekwencje i finalne rozwiązanie.



Szukając wad nie podoba mi się kostium Daredevila w finałowym odcinku i chyba tyle. Świetnie nakręcone są sceny walk, tytułowy bohater jest z krwi i kości, pokonanie kolejnego rywala kosztuje go dużo zdrowia. Wszystko jest bardzo realistyczne jak na konwencje filmu o komiksowym superbohaterze. Dobrze opowiedziana historia, poprawna a czasami bardzo porwana gra aktorów i mroczna sceneria na długo zapadają w pamięci widza.

Finałowa scena pomimo że kończy się happy-endem, sugeruje wyraźnie że to nie ostatnie starcie bohaterów. Czekam z niecierpliwością.