czwartek, 31 grudnia 2015

Podsumowanie roku 2015

Rok nam się kończy czas więc na jego podsumowanie. Nie było wiele czasu na czytanie, mam nadzieje na więcej okazji w przyszłym roku. Jak by nie było znalazło się w tym zestawieniu szesnaście kompletnie rożnych od siebie pozycji, zaczynam chronologicznie.

1. Pomnik cesarzowej Achai tom 4 - Andrzej Ziemiański (ebook)
Całkiem przyjemna wariacja co by było gdyby, Polska technologiczne supermocarstwo wybiera się na podbój świata zdominowanego przez magię. Fajne czytadło, nieco rozciągnięte, ale tak bywa gdy całość składa się z kilku lub kilkunastu tomów.

2. Jadąc do Babadag - Andrzej Stasiuk (audiobook)
Podróż przez zapomniane miejsca, dawnej Austrio-węgierskiej słowiańszczyzny, wszystko jest jak gdyby nie z tego świata, zatrzymane w czasie, gdzieś między czasem, niby opowieść, gawęda, trochę realna ale nie do końca prawdziwa...

3. Laska Nebieska - Mariusz Szczygieł (audiobook)
Cykl reportaży o Czechach, a raczej o literaturze czeskiej, jak musiała dostosowywać do czasów w jakich była tworzona, sporo ciekawych historii o naszych południowych sąsiadach.

4. Radiota, czyli skąd biorą się Niedźwiedzie - Marek Niedźwiecki (audiobook)
Marek Niedźwiecki z radiowej trójki opowiada o sobie i swojej pasji, można słuchać i słuchać.

5. W rajskiej dolinie wśród zielska - Jacek Hugo-Bader (audiobook)
Powrót do przeszłości, zbiór reportaży pisanych dla Gazety Wyborczej w latach 90-tych ubiegłego wieku. Sporo ciekawych informacji o Rosji współczesnej, ale również tej radzieckiej.

6. Masa o kobietach polskiej mafii - Artur Górski (książka)
Świadek koronny Masa opowiada o kobietach w polskiej mafii, ile w tym prawdy nie wiem, ale znalazło się kilka ciekawych historii.

7. Zrób sobie raj - Mariusz Szczygieł (audiobook)
Kolejna książka o Czechach tym razem jest to zbiór reportaży, a raczej spostrzeżeń autorstwa Mariusza Szczygła (mieszka w Pradze od kilu lat) o naszych sąsiadach, dlaczego są pragmatycznymi konformistami. Sporo trafnych uwag okraszonych specyficznym humorem.

8. Deyna, czyli obcy - Roman Kołtoń (książka)
Kolejna biografia jednego z naszych najlepszych piłkarzy, sporo o Legii Warszawa i reprezentacji Polski w latach 70-tych. Autor stara się zrozumieć i wyjaśnić pewne wydarzenia z życia piłkarza, a nie tylko ograniczać się do suchych faktów.

9. Rekin z parku Yoyogi - Joanna Bator (audiobook)
Japonia to egzotyczne miejsce, autorka spędziła tam kilka lat i przybliża nam nieco ten obcy dla nas kraj, zdominowany przez rożnego rodzaju subkultury. Okraszone jest to barwnymi historiami z życia. 

10. Dziennik - Jerzy Pilch (książka)
Codzienne wspomnienia, przemyślenia, spostrzeżenia Jerzego Pilcha, trochę o literaturze, piłce nożnej, polityce, religii, przemijaniu itp... Pilch pełną gębą...

11. Czy wikingowie stworzyli Polskę - Zdzisław Skrok (ebook)
Autor próbuje udowodnić, że pierwsi piastowscy władcy Polski to uciekinierzy z wareskiego Kijowa, potomkowie skandynawskich wikingów. Ciekawe spostrzeżenie nie do końca poparte faktami, ale kto wie.

12. Angole - Ewa Winnicka (ebook)
Cykl reportaży o nowej polskiej emigracji do Anglii, kilkadziesiąt historii rodzin i osób które zdecydowały się przyjechać i dać sobie szansę na wyspach brytyjskich.

13. Kici Lucjan Brychczy - Grzegorz Kalinowski i Wiktor Bołba (książka)
Wywiad rzeka z piłkarzem, trenerem związanym z Legią Warszawa niemal od zawsze, sporo informacji o zmierzłych latach 50-tych i 60-tych.

14. Saga o Jarlu Broniszu tom 1 - Władysław Grabski (ebook)
Saga powstała w czasie okupacji niemieckiej w latach 1940/44, czuć ten klimat mocno antyniemiecka i pro katolicka. Trochę przypomina Krzyżaków Sienkiewicza podobnie jak ona pisana ku pokrzepieniu serc, sporo autentycznych postaci z początków polskiej państwowości ale również i tej skandynawskiej (Dania, Szwecja, Norwegia).

15. Wojna nie ma w sobie nic z kobiety - Swietłana Aleksiejewicz (audiobook)
Traumatyczne a zarazem ciekawe dla czytelnika wspomnienia radzieckich kobiet z okresu drugiej wojny światowej, które masowo zaciągały się do armii. Wojna oczami kobiety nie ma nic heroizmu, warto przeczytać by to zrozumieć.

16. Przejrzeć Anglików - Kate Fox (książka)
Tą książkę powinienem przeczytać dziesięć lat temu, ułatwiła by mi zrozumienie wielu aspektów i niuansów kultury angielskiej, ale jak to mówią lepiej późno, niż w cale. Warto naprawdę warto poznać te różnice.

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Władca pierścieni... biały kruk

Koniec roku nastraja sentymentalnie, wracają wspomnienia te czytelnicze również. Niecały tydzień temu zapuściłem sobie trylogię firmową Petera Jacksona "Władca pierścieni", przyplątała się moja córka i zainteresowała się historią, a ja wróciłem wspomnieniami do roku 2001 i mojej wakacyjnej podroży do Anglii.


Było to wyjątkowe lato praca i odpoczynek w pięknej miejscowości  Canterbury siedzibie angielskich biskupów, zielonej i pełnej architektonicznych reliktów przeszłości. Szczególnie utkwiła mi w pamięci olbrzymia katedra i zachowana niemal w całości przepiękna średniowieczna starówka. Zabrałem ze sobą powieść Tolkiena, by w wolnych chwilach nadrabiać zaległości czytelnicze przed planowaną na koniec roku premierą filmową. 
Opowieść o dzielnych hobbitach, ich przygodach pełnych niebezpieczeństw, przyjaźni i poświęceniu wciągnęła mnie. Gdy czytałem o hobbitowie widziałem hrabstwo Kent, kolorowe owocowe sady, zielone łąki, pastwiska, a gdzieś pośród nich małe hobbicie domki. Mali bohaterzy szli, szli i szli by dotrzeć do Mordoru, a ich misją było uratowanie świata i zniszczenie pierścienia władzy. Szczęśliwie dla mnie i dla nich dotarliśmy do pozytywnego zakończenia historii. Wróciłem do domu, a tuż po Nowym Roku wybrałem się do kina. Szok, niby oglądam tą sama opowieść, czterej hobbici, karzat, elf, mag i człowiek. Problem polegał na tym, że kompletnie inaczej się wszystko nazywało. Frodo nie był Bagoszem z Bagosza ale Baginsem, jego mały przyjaciel miał zupełnie inne imię (Radostek - Merry), krzat był krasnalem, Łazik Obieżyświatem. Można było by tak długo, inne nazwy miejsc (Włosci - Shire), przedmiotów itp itd.
Poszperałem w sieci i znalazłem problem, tak się złożyło że moje tłumaczenie Władcy Pierścieni było autorstwa Jerzego Łozińskiego, jest to pierwsze wydanie  z roku 1996/97 kolejne były poprawione i przywrócono oryginalne nazewnictwo Tolkiena. Zostałem więc posiadaczem wydawniczego białego kruka.
Z tego co się orientuje na rynku funkcjonują trzy tłumaczenia Marii Skibiniewskiej (wykorzystane przy tłumaczeniu obrazu filmowego), Marii i Cezarego Frąców i Jerzego Łozińskiego.

niedziela, 27 grudnia 2015

Świąteczne prezenty

Pierwszy poranek po świętach, prezenty rozpakowane, a co niektóre napoczęte, trzeba przyznać, że jak co roku Mikołaj spisał się na medal...


1. Wszystkie wojny Lary Wojciecha Jagielskiego były na szczycie mojej listy, opowieść matki muzułmanki, ponoć chwyta za serducho i jest jak najbardziej aktualne, zwłaszcza dzisiaj...
2. Idę tam gdzie idę autobiografia Kazika Staszewskiego, musiałem i muszę przeczytać, cała druga połowa lat 90-tych to słuchanie i rozmowy o Kaziku... do tej pory pamiętam gdy mój współlokator z  akademika fan Kultu, po kilku głębszych nucił przed snem Jestem odpadem atomowym...
3. Przygoda z owcą, hm... trochę czuję się dziwnie że jeszcze nie zetknąłem się z literaturą z pod znaku japońskiego pisarza Harauki Murakami, będzie okazja nadrobić zaległości... 
4. Nigella Bites, gotowanie to ostatnio moja zawodowa pasja a Nigella Lawson jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych kuchennych celebrytek, mam nadzieję, że kila pomysłów na świetne danie będę mógł wykorzystać jeszcze w tym roku...

... biorę się za czytanie... pa...

czwartek, 24 grudnia 2015

Ta Noc...

1 W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. 2 Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. 3 Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. 4 Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, 5 żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. 6 Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. 7 Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.



8 W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. 9 Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. 10 Lecz anioł rzekł do nich: "Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: 11 dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. 12 A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie". 13 I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: 14 "Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania".
15 Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: "Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił". 16 Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. 17 Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. 18 A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. 19 Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. 20 A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane.

*  *  *

Cytat pochodzi z Ewangelii św. Łukasza i w niemal w każdym polskim domu jest czytany w wieczór wigilijny, gdy pierwsza gwiazda pojawi się na niebie, przy stole z dwunastoma daniami... Szczęśliwych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia ślę Wszystkim... A leluja...

sobota, 19 grudnia 2015

Mały Książę

Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi, ale niewielu pamięta o tym... Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół... Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać... Nigdy nie jest dobrze tam, gdzie się jest... Idąc prosto przed siebie, nie można zajść daleko... Czasem odłożenie pracy na później nie przynosi szkody... Zamiast tępić zło, lepiej szerzyć dobro... Człowiek to ktoś, kto nosi w sobie coś większego niż on sam...
Wszystkie cytaty pochodzą z jednej niewielkiej objętościowo książki Antoine de Saint-Exupery "Mały Książę", a jest to tylko ich część wrzucona zupełnie przypadkowo.



Kilka dni temu przybyła do nas paczka świąteczna z książkami i dwoma filmami dla Zosi. Jednym z nich była próba ekranizacji Małego Księcia. Los chciał, że nie było mnie w domu, a moje kochane dziewczyny rozpakowały całość, chciał nie chciał jeszcze tego samego dnia obejrzeliśmy film i to dwukrotnie.
Film idealnie trafia w dziecięcą publikę, a całość to opowieść w opowieści, ale tak zręcznie przedstawiona, że dorównuje pierwowzorowi. Ortodoksyjni fani mogą z tym się nie zgodzić,  historia przedstawiona w książce jest tylko pretekstem do innej opowieści, jest jednym z głównych wątków ale nie jedynym, oba tak się przeplatają że dostajemy nową jakość.
Mamy małą dziewczynkę i jej mamę, która próbuje zaplanować dziecku życie, w tym celu przeprowadzają się do domu, który znajduje się w tej samej okolicy co jedna z najlepszych szkół w kraju. Są wakacje, a dziewczyna ślęczy nad książkami, krok po kroku realizując rozrysowany przez matkę plan. Wszystko się zmienia gdy poznaje starszego pana z naprzeciwka. W jej życiu zdominowanym tylko przez naukę i liczby pojawia się światło. Okazuje się, że sąsiad był pilotem i dawno temu na pustyni poznał małego chłopca. Staruszek dzieli się swą historią. Mijają kolejne wspólnie spędzane na czytaniu dni, dziewczyna czuje się szczęśliwa zaczyna coraz więcej rozumieć, aż do incydentu z samochodem. Gdy dowiaduje się o tym matka nie jest zadowolona, że jej pociecha odrywana jest od nauki, ta jednak do końca pragnie poznać historię Małego Księcia, gdy ją poznaje jest rozczarowana i oszukana. Wszystko się zmienia gdy staruszek ląduje w szpitalu...
W tym momencie zaczyna się nowa opowieść. Nie wszystkim może się podobać bo poznajemy dalsze dzieje Małego Księcia, ale całość wciąż niesie ze sobą to same przesłania co oryginał tyle, że bardziej współczesne i podane na tacy. Mojej córce się podobało, właśnie jesteśmy po czwartym seansie. 

piątek, 18 grudnia 2015

Wojna nie ma w sobie nic z kobiety

Życie składa się z wyborów, wiele wartościowych wydarzeń umyka nam bo akurat dokonaliśmy innej decyzji. Podobnie jest z literaturą nie jesteśmy w stanie ogarnąć wszystkiego co byśmy chcieli. Swietłana Aleksijewicz i jej publikacje od jakiegoś czasu były w sferze moich zainteresowań aż do tego roku gdy została uhonorowana literacką nagrodą Nobla. Jestem w posiadaniu dwóch jej dzieł Czarnobylska modlitwa i Wojna nie ma w sobie nic z kobiety. Trochę przez lenistwo i braku czasu sięgnąłem po tą drugą, która nabyłem w formie audiobooka.


Lektura tego zbioru reportaży była dla mnie jak podróż na Marsa, bądź Wenus. Po pierwsze bo są to historie kobiet które brały udział w operacjach frontowych II wojny światowej, a po drugie bo te kobiety to Rosjanki i do tego mocno z dogmatyzowane przez system sowiecki. Wojna wygląda nieco inaczej gdy opisują ja kobiety. Szły na wojnę z obowiązku, same się zgłaszały, bardzo często nie mówiąc prawdy o swoim wieku wbrew woli rodziców. Wychowywane w komsomołach w sowieckiej wierze pragnęły na równi z mężczyznami uczestniczyć w obronie ojczyzny.
Sama autorka piszę, że jest to książka nie o wojnie, a o człowieku na wojnie, a raczej kobiecie na wojnie. Jest tu sporo o heroicznych czynach wyciąganiu czołgistów z płonących maszyn, wynoszeniu rannych podczas ostrzału itd itp, ale przede wszystkim o zmaganiu się kobiety z wojną, rozwiązywaniu jej kobiecych spraw, higienie, samotności, rozczarowaniu. Wszystkie są młode mają 16, 20 lat nagle widzą śmierć najpierw swoich najbliższych później kolegów z frontu. Gdy wracają do domów są stare i schorowane, do tego wracają z opinią kobiet frontowy.
Nie uświadczymy tu jakiegoś szerszego kontekstu wojny, przedstawionych jest nam kilkadziesiąt kobiecych opowieści i wokół nich toczy się historia. Towarzysze broni nazywają je siostrzyczkami, poza kilkoma wyjątkami nie usłyszymy o tym co działo się z kobietami, które doświadczyły wyzwolenia z rąk radzieckich żołnierzy, zresztą i te wyjątki tłumaczone są realiami wojny. 
Dramat zaczyna się jednak po wojnie, rozbite rodziny, brak akceptacji społecznej i powolne wypieranie się sukcesów kobiet podczas wojny. Zapomnienie i samotność. Wiele z nich po dzień dzisiejszy żyje rozpamiętywaniem wojny, czasem ich młodości.
Książka początkowo wydaje się trochę chaotyczna. Skaczemy między wydarzeniami i czasem. Ma to jednak sens, gdyż dramaty poszczególnych kobiet są jakby poza nimi. Świetna książka, ale chyba nie dla każdego.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

The Last Kingdom serial

BBC nakręciło świetny serial na podstawie powieści Bernarda Cornwella. Nazwisko gdzieś mi się kołatało w głowie przy okazji Trylogii Świętego Graala, ale kompletnie nie zdawałem sobie sprawy że jest on twórcą serii o przygodach angielskiego żołnierza Richarda Sharpa. Książek nie czytałem, ale swego czasu TVP emitowała 15 odcinkowy serial BBC pod podobnym tytułem z Seanem Beanem w roli głównej, naprawdę świetny kawał kina osadzony w okresie wojen napoleońskich.
Wracając jednak do "Ostatniego Królestwa", trochę z zazdrością przyglądałem się jak angielska telewizja publiczna ekranizuje powieść osadzoną w okresie podbojów wikińskich i krystalizowania się państwa angielskiego.


  

Przedstawiona jest tu historia syna angielskiego możnowładcy. Uther po śmierci ojca dostaje się do niewoli Wikingów, a w zasadzie jarla Ragnara, który ponad wszystko ceni odwagę i męstwo. Chłopak jest zadziorny i bitny, stary wiking widzi to i dlatego czyni z młodego niewolnika, prawie swego syna.
Młodemu chłopakowi zdecydowanie bardziej odpowiada życie wśród Wikingów, nieskrępowane, dzikie i wolne, nieograniczone surowymi nakazami religii chrześcijańskiej, gdzieś jednak w głębi duszy nie przestanie być synem swojego narodu. Okazja nadarza się gdy jego przybrana wikińska rodzina zostaje haniebnie zamordowana a on sam musi się skryć i odnaleźć zemstę na mordercach. Rusza więc do największego na wyspie królestwa Wesseksu, by u boku tamtejszego władcy móc dokonać zemsty. Nic jednak nie układa się po myśli młodego wojownika, zostaje wplątany w sprawy wagi o wiele większej niż prywatna wendeta.
Serial jest o tyle ciekawy iż pomimo tego że akcja toczy się wokół głównego bohatera, poznajemy kawał średniowiecznej historii Anglii. Najazdy wikińskie, zjednoczenie rozbitych królestw pod władzą Alfreda Wielkiego, walka chrześcijaństwa z wciąż nie do końca wykorzenianymi starymi religiami, zdrady itp itd.
Serial ma tylko 8 odcinków a po obejrzeniu poczułem jakbym obejrzał kilka sezonów Gry o tron, akcja non stop pędzi do przodu, Uther gna przez ten średniowieczny świat na złamanie karku, jego towarzysze wyraźnie nie nadążają za nim, wykruszają się gdzieś po drodze,  a szczególnie mowa tu o płci pięknej. Robi dużo głupot nie uczy się na błędach (przynajmniej w tej odsłonie) ale jest honorowy i sprawiedliwy. Trochę potrwa nim przekona do siebie władcę Wesseksu i wiele poświęci by uratować swoją starą nową ojczyznę. Naprawdę świetny serial. 
Mam nadzieję że nie będę musiał długo czekać na kontynuację, Ostanie Królestwo to pierwszy tom z cyklu o Wojnach Wikingów która ma w sumie pięć odsłon.